POJĘCIE “KARY” W KATEGORIACH TEORII UCZENIA SIĘ W ODNIESIENIU DO PRZYPADKU PROBLEMOWEGO ZACHOWANIA PSA

Kara to natu­ral­na kon­se­kwen­cja uni­wer­sal­nej wykład­ni związ­ku mię­dzy czy­nem i odpo­wie­dzial­no­ścią za jego skut­ki. To przed­miot powszech­nej zgo­dy, wpi­sa­nej w więk­szość ist­nie­ją­cych sys­te­mów nor­ma­tyw­nych. Dla wie­lu to tak­że prze­jaw respek­to­wa­nia zasa­dy spra­wie­dli­wo­ści. Jest wina, musi poja­wić się kara. I to ade­kwat­na do czy­nu. Wyda­je się to oczy­wi­ste. Takie są powszech­ne intuicje”[1] A jed­nak pozna­nie intu­icyj­ne czę­sto uprasz­cza nasz obraz rze­czy­wi­sto­ści.

W niniej­szej pra­cy, na teo­re­tycz­ny obraz kary, nało­żę kon­kret­ny przy­pa­dek pro­ble­mo­we­go zacho­wa­nia psa. Uzna­łam, że poję­cie to powin­no zostać omó­wio­ne przy uwzględ­nie­niu wszyst­kich skut­ków jakie za sobą nie­sie. Jed­no­cze­śnie pra­gnę zwró­cić szcze­gól­ną uwa­gę czy­tel­ni­ka na ist­nie­nie bar­dzo cien­kiej gra­ni­cy pomię­dzy karą, a zwy­kłym znę­ca­niem się. „Kara defi­nio­wa­na jest nie jako kon­kret­ne dzia­ła­nie, lecz poprzez wpływ, jaki wywie­ra na zacho­wa­nie psa. Ma zmniej­szyć praw­do­po­do­bień­stwo wystą­pie­nia w przy­szło­ści nie­chcia­ne­go zacho­wa­nia i obni­żyć jego intensywność.”[2] Nie­ste­ty czę­sto ta cien­ka gra­ni­ca jest prze­kra­cza­na. Wie­le razy pomi­mo bra­ku jakich­kol­wiek rezul­ta­tów naszych dzia­łań, dokrę­ca­my śru­bę, a wte­dy dale­ko odbie­ga­my od wyżej przed­sta­wio­nej defi­ni­cji. Czy przy­pad­kiem nie szu­ka­my uspra­wie­dli­wie­nia dla spo­so­bu w jaki pozwa­la­my sobie na roz­ła­do­wa­nie nasze­go napię­cia? Czy teo­re­tycz­ny model opi­su pro­ble­mo­we­go zacho­wa­nia psa mie­ści się w ramach poję­cia kary? Zasta­nów­my się wspól­nie.

Jakiś czas temu zadzwo­ni­ła do mnie wła­ści­ciel­ka 9-cio mie­sięcz­nej sucz­ki razy Labra­dor Retre­iver o imie­niu Bel­la. Zgło­si­ła się do mnie z pro­ble­mem, któ­ry (cyt.)“utrudnia nam wszyst­kim nor­mal­ne życie”. Po mojej wizy­cie jed­nak zwe­ry­fi­ko­wa­łam nie­ja­ko obraz — „czwo­ro­noż­ni” w tym „sta­dzie” rów­nież nie maja się naj­le­piej. Wła­ści­ciel­ce Bel­li naj­więk­szy pro­blem spra­wia­ła jej „łasość” na jedze­nie a w zasa­dzie to, że za żad­ne skar­by nie mogła jej wygo­nić z kuch­ni. Czę­sto zda­rza­ło się, że Bel­la pod­kra­da­ła jedze­nie z kuchen­ne­go bla­tu, cza­sa­mi z otwar­tej lodów­ki. Wła­ści­cie­le skon­cen­tro­wa­ni na wyeli­mi­no­wa­niu pro­ble­mu wymy­śla­li zestaw coraz to róż­nych kar. Od krzy­ku, po klap­sy a wresz­cie chwy­ta­nie za kark i „wyrzu­ca­nie” na przed­po­kój. Wspo­mnie­li oni rów­nież, że od dwóch mie­się­cy Bel­la sta­ła się nie­uf­na i agre­syw­na „od jakie­goś cza­su war­czy i parę razy ugry­zła męża”

Teo­ria ucze­nia się defi­niu­je poje­cie kary w prze­ło­że­niu na dwie tech­ni­ki: pozy­tyw­ne oraz nega­tyw­ne wyga­sze­nie. W rozu­mie­niu defi­ni­cji kary pozy­tyw­nej (P+) tj. pozy­tyw­ne­go wyga­sze­nia (Jean Donald­son uży­wa tak­że okre­śle­nia „kara aktywna”[3]), pies popeł­nia błąd i po popeł­nio­nym błę­dzie doświad­cza bodź­ca awer­syj­ne­go. W wyni­ku dzia­ła­nia obiek­tu poja­wia się coś, co uzna­je on za nie­ko­rzyst­ne. W obra­zo­wa­nym przy­pad­ku bodziec awer­syj­ny przy­brał naj­pierw postać wer­bal­nych gróźb wymie­rze­nia kary a następ­nie rze­czy­wi­stej kary wymie­rzo­nej ręką wła­ści­cie­la. Według poję­cia kary nega­tyw­nej (P-) tj. nega­tyw­ne­go wyga­sze­nia (Jean Donald­son uży­wa tak­że okre­śle­nia „kara bierna”[4]), kara pole­ga na wyco­fa­niu pozy­tyw­ne­go wzmoc­nie­nia, w celu zmniej­sze­nia praw­do­po­do­bień­stwa poja­wie­nia się dane­go zacho­wa­nia. Mamy tu do czy­nie­nia z karą psy­chicz­ną a nie fizycz­ną. W wyni­ku dzia­ła­nia obiek­tu nastę­pu­je utra­ta cze­goś, co postrze­ga on za god­ne pożą­da­nia. Jest to umie­jęt­ne mani­pu­lo­wa­nie tymi ele­men­ta­mi oto­cze­nia, któ­re pies w danej chwi­li postrze­ga jako cen­ne. „Tego rodza­ju kary są o wie­le bar­dziej huma­ni­tar­ne niż bicie czy stra­sze­nie i znacz­nie lepiej spraw­dza­ją się w trak­cie szko­le­nia”.… „Pra­wi­dło­wo zasto­so­wa­na kara powin­na przy­nieść widocz­na zmia­nę w zacho­wa­niu psa już za pierw­szym a mak­sy­mal­nie trze­cim razem” [5]. Tutaj dobrym by było zasto­so­wa­nie sygna­łu bra­ku nagro­dy, w posta­ci tak zwa­nych dys­ków tre­nin­go­wych. Pra­wi­dło­wo uży­te dys­ki mogą prze­rwac nie­po­żą­da­ne zacho­wa­nie oraz poprzeć komen­dę slow­na.

Teo­ria ucze­nia się rów­nież poda­je ter­min wzmoc­nie­nia nega­tyw­ne­go (R-), któ­re nie jest syno­ni­mem kary, jed­nak pozwo­li­łam sobie przy­wo­łać tę tech­ni­kę ponie­waż uwa­żam, że nie­sie ono ze sobą pewien jej pier­wia­stek. „.…wszel­kie zda­rze­nia lub bodź­ce nie­przy­jem­ne dla obiek­tu, nie­za­leż­nie od ich nasi­le­nia, któ­re moż­na powstrzy­mać, lub któ­rych obiekt jest w sta­nie unik­nąć pod warun­kiem zmia­ny swo­ich zachowań”[6]. Czyż jeże­li chce­my prze­rwać dzia­ła­nie bodź­ców wywo­łu­ją­cych ból, strach czy dys­kom­fort dla obiek­tu naj­pierw nie musi­my tych bodź­ców wpro­wa­dzić? Czy sam krzyk (któ­ry usta­je gdy pies wyj­dzie z kuch­ni) nie jest dla suki karą pozy­tyw­ną? „Nawet skraj­ne czyn­ni­ki wzmoc­nie­nia nega­tyw­ne­go, mogą jed­no­cze­śnie speł­niać role karząca”[7]

Natych­mia­sto­wa kara potra­fi zatrzy­mać zacho­wa­nie, nie powo­du­je jed­nak popra­wy — nie daje­my psu sygna­łu, co zro­bić żeby zacho­wa­nie popra­wić. W obra­zo­wa­nym przy­pad­ku pies nie wie jak ma się zacho­wać aże­by na tym sko­rzy­stać. Wycho­dzi z kuch­ni jedy­nie wte­dy gdy poja­wia się krzyk lub klaps. Zasto­so­wa­na kara, nie daje Bel­li żad­nych wska­zó­wek co do tego, cze­go się od niej ocze­ku­je, a więc upar­cie powra­ca do kuch­ni. A czy nie lepiej dro­gą pozy­tyw­ne­go wzmoc­nie­nia dawać sucz­ce nagro­dy kie­dy trzy­ma się z dale­ka od kuch­ni, np. w przed­po­ko­ju na swo­im kocu? Wzmac­nia­jąc takie jej zacho­wa­nia nie będzie ona podej­mo­wa­ła bez­pro­duk­tyw­nych dla niej dzia­łań pozo­sta­wa­nia w miej­scu, w któ­rym prze­by­wa­nie nie przy­no­si jej żad­nych korzy­ści, na korzyść miej­sca, w któ­rym jest nagra­dza­na. Psy szyb­ko rezy­gnu­ją z zacho­wań któ­re nie przy­no­szą żad­nych rezul­ta­tów.

Aże­by kara była sku­tecz­na muszą zostać speł­nio­ne poniż­sze kry­te­ria. Po pierw­sze — kry­te­rium inten­syw­no­ści. Aże­by obiekt nie uod­por­nił się na bodziec, musi być on na tyle inten­syw­ny aby od razu wywo­łał skutek.[8] Wła­ści­cie­le Bel­li postą­pi­li zupeł­nie ina­czej, stop­nio­wo zwięk­sza­jąc inten­syw­ność wymie­rza­nej kary. W począt­ku­ją­cej fazie było to sło­wo „wyjdź” lek­ko pod­nie­sio­nym gło­sem, następ­nie krzy­ki, klap­sy a potem chwy­ta­nie za kark. Moż­na więc stwier­dzić, że suka stop­nio­wo przy­zwy­cza­ja­ła się do otrzy­my­wa­nej kary. Bodziec zachę­ca­ją­cy jakim było jedze­nie, od same­go począt­ku był znacz­nie inten­syw­niej­szy ani­że­li wymie­rza­na kara.

Po dru­gie, kara musi być natych­mia­sto­wa. Musi nastą­pić gdy nie­po­żą­da­ne zacho­wa­nie dopie­ro się zaczy­na, ina­czej w mię­dzy­cza­sie może dojść do wzmoc­nie­nia zachowania[9]. W więk­szo­ści przy­pad­ków, karę apli­ku­je się zbyt póź­no. Kie­dy pies jest w trak­cie dzia­ła­nia lub, co gor­sza, po.[10] Kie­dy pies był kara­ny? Kie­dy już prze­by­wał w kuch­ni. Sko­ro tak, za jakie zacho­wa­nie był kara­ny? W tym cza­sie zapew­ne wyko­ny­wał wie­le róż­nych czyn­no­ści jak sta­nie, leże­nie i sie­dze­nie na prze­mian, bar­dzo praw­do­po­dob­ne więc jest, że w jego „rozu­mie­niu” został uka­ra­ny za któ­raś wła­śnie z tych czyn­no­ści — na pew­no nie za prze­by­wa­nie w kuch­ni. Chcąc wyeli­mi­no­wać dane zacho­wa­nie, bodź­ce znie­chę­ca­ją­ce nale­ży apli­ko­wać w momen­cie kie­dy to zacho­wa­nie zaczy­na się, a nie w trak­cie jego trwa­nia.

Po trze­cie — kon­se­kwen­cja. To ozna­cza, że wszy­scy wła­ści­cie­le, za każ­dym razem kie­dy zaist­nie­je dane zacho­wa­nie powin­ni karać psa. W opi­sy­wa­nym przy­pad­ku kon­se­kwen­cji bra­ko­wa­ło, pies raz swo­bod­nie prze­by­wał w kuch­ni a raz był za to kar­co­ny, zwy­kle przez męża. Brak kon­se­kwen­cji powo­du­je, że pies będzie dalej pró­bo­wał, szcze­gól­nie jeże­li wcze­śniej uda­wa­ło mu się zdo­być jedze­nie z bla­tu lub lodów­ki.

Speł­nie­nie powyż­szych kry­te­riów jest moż­li­we prak­tycz­nie tyl­ko w warun­kach laboratoryjnych”[11]

Nie­ste­ty kara­nie (szcze­gól­nie w nie­umie­jęt­ny spo­sób) nie­sie za sobą wie­le skut­ków ubocz­nych. Przy­glą­da­jąc się przy­pad­ko­wi Bel­li podzie­li­łam je na trzy kate­go­rie, ze wzglę­du na sfe­rę któ­rej doty­czą:

1. Skut­ki wywie­ra­ją­ce wpływ na dal­szy pro­ces nauki/treningu psa

2. Skut­ki wywie­ra­ją­ce wpływ na sto­sun­ki wła­ści­ciel-pies

3. Skut­ki wywie­ra­ją­ce wpływ na kon­dy­cje psy­chicz­ną i fizycz­ną zwie­rzę­cia

W jaki spo­sób kara może mieć wpływ na pro­ce­sy przy­swa­ja­nia nauki przez psa? Wła­ści­cie­le wspo­mnie­li, iż mają pro­blem z uło­że­niem Bel­li, jak stwier­dzi­li — jest upar­ta. Rze­czy­wi­ście, przy pró­bach poszcze­gól­nych komend: siad, waruj, suka pre­zen­to­wa­ła cały zestaw sygna­łów uspo­ka­ja­ją­cych. „No tak — raz kar­cą za sia­da­nie w kuch­ni, a raz naci­ska­ją na mój zad po czym dosta­ję sma­ko­ły­ka, nie wiem o co cho­dzi ale na wszel­ki wypa­dek nie będę robić nic — tro­chę się dener­wu­ję, może dra­pa­nie za uchem pomo­że roz­ła­do­wać napię­cie…” Na pod­sta­wie przed­sta­wio­ne­go przy­pad­ku moż­na stwier­dzić, że kara z defi­ni­cji nie uczy nicze­go nowe­go, hamu­je ucze­nie się, powo­du­je zawie­sze­nie reak­cji ale jej nie zmie­nia. Pies sta­je się ofia­rą a nie świa­do­mym uczest­ni­kiem pro­ce­su nauki a postęp jest powolny[12] Bel­la jest zestre­so­wa­na a nega­tyw­ne sta­ny umy­słu nie sprzy­ja­ją nauce.[13] Kara tak­że czę­sto wyga­sza ogól­nie i zwie­rze znie­chę­ca się do eks­pe­ry­men­to­wa­nia z róż­ny­mi zacho­wa­nia­mi, co bar­dzo utrud­nia szkolenie[14].

A co sta­ło się w „psio-ludz­kiej” sfo­rze, w któ­rej sucz­ce przy­szło żyć? Ze stro­ny wła­ści­cie­li poja­wi­ła się agre­sja — to wyraź­ny sygnał dla psa, że jej sto­so­wa­nie w sta­dzie jest dopusz­czal­ne. Zapy­ta­łam wła­ści­cie­la co się sta­ło po tym jak po raz pierw­szy go ugry­zła. Odpo­wiedź: „no jak to, naj­pierw pobie­głem do łazien­ki zde­zyn­fe­ko­wać rękę, a potem sowi­cie uka­ra­łem psa”, dała mi jasny obraz sytu­acji i tego co mogło zaist­nieć w „świa­do­mo­ści” psa potem. Z per­spek­ty­wy psa — zasto­so­wa­na stra­te­gia jaką był atak poskut­ko­wa­ła — zagro­że­nie minę­ło (to nic, że potem psu się obe­rwa­ło, ponie­waż i tak nie sko­ja­rzył on lania z sytu­acją sprzed dzie­się­ciu minut), a sko­ro tak­ty­ka poskut­ko­wa­ła, zacho­wa­nie zosta­ło wzmoc­nio­ne. Stąd też póź­niej­sze ata­ki agre­sji. Kara­nie wpły­wa na zacho­wa­nie opie­ku­na, naj­czę­ściej pogar­sza­jąc je oraz powo­du­jąc kło­po­ty z zacho­wa­niem zwie­rzę­cia. Ist­nie­je praw­do­po­do­bień­stwo wzro­stu nie­po­ko­ju, moż­li­wość pogor­sze­nia sto­sun­ków z wła­ści­cie­lem, kie­dy kara koja­rzo­na jest z oso­bą, któ­ra ja wymie­rza. W mózgu zwie­rzę­cia poja­wia się nastę­pu­ją­ce sko­ja­rze­nie czło­wiek ->kara, ból i lęk.[15] Widok wła­ści­cie­la powo­du­je nega­tyw­ną reak­cję emo­cjo­nal­ną. Kara ani zagro­że­nie nie uczy obiek­tu zmia­ny nie­wła­ści­we­go zacho­wa­nia, uczy nato­miast pró­bo­wać nie dać się zła­pać.

Co się dzie­je z kon­dy­cją psy­chicz­ną i fizycz­na kara­ne­go psa? Obser­wo­wa­na sucz­ka jest wyraź­nie napię­ta i zestre­so­wa­na. Nie spo­tka­łam jesz­cze psa, któ­ry zapre­zen­to­wał, w tak krót­kim cza­sie, tak boga­ty wachlarz sygna­łów uspo­ka­ja­ją­cych. Sucz­ka jest nie­spo­koj­na, non stop cho­dzi, dyszy a cza­sem nawet idąc, odda­je mocz. Kara wywo­łu­je wie­le emo­cji i może pro­wa­dzić do zacho­wań lęko­wych, nie­prze­wi­dy­wal­nych reak­cji, zacho­wań uni­ko­wych oraz wyuczo­nej bez­rad­no­ści.

Zagro­że­nie powo­du­je, że zwięk­sza się czę­stość akcji ser­ca, roz­sze­rza­ją się naczy­nia krwio­no­śne ser­ca a wszyst­kie te reak­cje poja­wia­ją się aby przy­go­to­wać cia­ło psa na prze­trwa­nie zagro­że­nia. Nora­dre­na­li­na akty­wu­je sys­tem odpo­wie­dzial­ny za atak i uciecz­kę zwięk­sza­jąc pobu­dze­nie i wzbu­rze­nie. Stra­te­gia jaką wybie­rze pies w obli­czu zagro­że­nia zale­ży od jego tem­pe­ra­men­tu i wcze­śniej­szych doświad­czeń. Zwie­rzę­ta wyko­rzy­stu­ją jed­no lub wię­cej z pię­ciu spe­cy­ficz­nych zacho­wań: wal­kę, uciecz­kę, zasty­gnię­cie w bez­ru­chu, omdle­nie lub „flirt”. Bel­la wie­le razy ucie­ka­ła z kuch­ni, jed­nak gdy z zasko­cze­nia zosta­ła uchwy­co­na za kark — ugry­zła. Psy tą stra­te­gię wybie­ra­ją nie­zwy­kle rzad­ko — kie­dy wszyst­kie inne zawio­dą a zwie­rze znaj­du­je się w opre­sji. „Zwie­rze musi odpo­wia­dać na wpły­wy swo­je­go śro­do­wi­ska przez zaan­ga­żo­wa­nie całej kom­bi­na­cji zacho­wań zwią­za­nych z dąże­niem i uni­ka­niem. To z kolei jest zależ­ne od wraż­li­wo­ści emo­cjo­nal­nej na zda­rze­nia zacho­dzą­ce w śro­do­wi­sku i sta­no­wi rezul­tat ucze­nia się w odpo­wie­dzi na kon­se­kwen­cje tych zachowań”.[16]Bella podej­mu­je eks­pe­ry­men­ty z róż­ny­mi stra­te­gia­mi zacho­wa­nia, i wiel­kim zagro­że­niem jest dla niej to cze­go teraz się uczy.

Koń­cząc pozwo­lę sobie po raz kolej­ny przy­to­czyć niniej­szy cytat: „Kara defi­nio­wa­na jest nie jako kon­kret­ne dzia­ła­nie, lecz poprzez wpływ, jaki wywie­ra na zacho­wa­nie psa. Ma zmniej­szyć praw­do­po­do­bień­stwo wystą­pie­nia w przy­szło­ści nie­chcia­ne­go zacho­wa­nia i obni­żyć jego intensywność.”[17]Jej celem jest wyga­sze­nie nie­po­żą­da­ne­go zacho­wa­nia i zmia­na sche­ma­tów zacho­wa­nia w danej sytu­acji. Na Bel­lę krzy­cza­no, a kie­dy to nie przy­no­si­ło rezul­ta­tu dosta­wa­ła klap­sa. Po czym następ­nym razem i tak wcho­dzi­ła do kuch­ni poszpe­rać po bla­tach. W związ­ku z tym jeże­li dzia­ła­nia wła­ści­cie­la, w celu wyeli­mi­no­wa­nia dane­go zacho­wa­nia nie przy­nio­sły żad­nych efek­tów, czy taka tak­ty­kę wycho­waw­czą moż­na nazwać karą czy zwy­kłym znę­ca­niem się? Sku­tecz­na kara musi być kon­se­kwent­na, inten­syw­na i natych­mia­sto­wa a speł­nie­nie tych kry­te­riów jest moż­li­we tyl­ko w warun­kach labo­ra­to­ryj­nych. Dla­cze­go wiec tak wie­lu ludzi sto­su­je kary i jest prze­ko­na­nych do ich funk­cji wycho­waw­czej? Otóż jeże­li cza­sa­mi docie­ra do obiek­tu za jakie zacho­wa­nie został uka­ra­ny i towa­rzy­szy temu sil­ny strach przed karą, umac­nia­my się w naszym prze­ko­na­niu o sku­tecz­no­ści kary. Nie­jed­no­krot­nie spo­ty­kam się z wła­ści­cie­la­mi, któ­rzy są wręcz pew­ni, że ich pupil wie, że „źle zro­bił” i czu­je się win­ny. Jeże­li kara speł­nia swo­je zada­nie sku­tecz­nie pod­trzy­mu­jąc wystę­po­wa­nie zacho­wa­nia, mamy do czy­nie­nia ze wzmoc­nie­niem dzia­łań karzą­ce­go, któ­ry będzie dalej dążył do sto­so­wa­nia kary[18]. W obra­zo­wa­nym prze­ze mnie przy­pad­ku kara nie była sku­tecz­na — nie zmie­ni­ła zacho­wa­nia sucz­ki a wręcz prze­ciw­nie spo­wo­do­wa­ła, że Bel­la sta­ła się psem wyco­fa­nym, uni­ka­ją­cym swo­ich wła­ści­cie­li. Z moje­go punk­tu widze­nia nie­ste­ty ta cien­ka gra­ni­ca zosta­ła prze­kro­czo­na.

Autor: Edy­ta Gajew­ska

LITERATURA:

Książ­ki:

1. „Pies i Czło­wiek. Jak żyć zgod­nie pod jed­nym dachem”, Jean Donald­son, Galak­ty­ka

2. „Naj­pierw wytre­suj kur­cza­ka”, Karen Pry­or, Media Rodzin­na

3. „Okiem Psa”, John Fisher, Pań­stwo­we Wydaw­nic­two Rol­ni­cze i Leśne

4. „Tajem­ni­ce psie­go umy­słu”, Stan­ley Coren, Galak­ty­ka

Mie­sięcz­ni­ki:

1. Mie­sięcz­nik „Mój Pies”, 2/2009 (209).

Kwar­tal­ni­ki:

1. Kwar­tal­nik Mało­pol­skie­go Cen­trum Dosko­na­le­nia Nauczy­cie­li w Kra­ko­wie “Hej­nał Oświa­to­wy” nr 4÷70÷2006

Kur­sy:

1. Kurs dyplo­mo­wy COAPE, Prak­tycz­ne aspek­ty zacho­wań i szko­le­nia zwie­rząt domo­wych, Moduł 2

Stro­ny inter­ne­to­we:

1. http://www.dogs.gd.pl

[1] Kwar­tal­nik Mało­pol­skie­go Cen­trum Dosko­na­le­nia Nauczy­cie­li w Kra­ko­wie “Hej­nał Oświa­to­wy” nr 4÷70÷2006. Krzysz­tof Polak — CZYN I KARA. SPOJRZENIE Z PERSPEKTYWY PEDAGOGA

[2] Mie­sięcz­nik „Mój Pies”, 2/2009 (209), str. 36; Arty­kuł: „Kary bez wyrzu­tów sumie­nia”, Krzysz­tof Nawroc­ki

[3] „Pies i Czło­wiek. Jak żyć zgod­nie pod jed­nym dachem”, Jean Donald­son, Roz­dział 5, str. 182.

[4] „Pies i Czło­wiek. Jak żyć zgod­nie pod jed­nym dachem”, Jean Donald­son, Roz­dział 5, str. 182.

[5] Mie­sięcz­nik „Mój Pies”, 2/2009 (209), str. 36; Arty­kuł: „Kary bez wyrzu­tów sumie­nia”, Krzysz­tof Nawroc­ki

[6] „Naj­pierw wytre­suj kur­cza­ka”, Karen Pry­or, Roz­dział 4; str. 145.

[7] „Naj­pierw wytre­suj kur­cza­ka”, Karen Pry­or, Roz­dział 1; str. 25.

[8] „Pies i Czło­wiek. Jak żyć zgod­nie pod jed­nym dachem”, Jean Donald­son, Roz­dział 5, str. 221.

[9] „Pies i Czło­wiek. Jak żyć zgod­nie pod jed­nym dachem”, Jean Donald­son, Roz­dział 5, str. 221.

[10] „Okiem Psa”, John Fisher, Roz­dział 5, str. 51.

[11] „Pies i Czło­wiek. Jak żyć zgod­nie pod jed­nym dachem”, Jean Donald­son, Roz­dział 5, str. 221.

[12] „Pies i Czło­wiek. Jak żyć zgod­nie pod jed­nym dachem”, Jean Donald­son, Roz­dział 5, str. 205.

[13] „Naj­pierw wytre­suj kur­cza­ka”, Karen Pry­or, Roz­dział 1; str. 141.

[14] http://www.dogs.gd.pl/kliker/teoria/teorie_uczenia.html

[15] „Tajem­ni­ce psie­go umy­słu”, Stan­ley Coren, Roz­dział 11, str. 196

[16] Kurs dyplo­mo­wy COAPE, Prak­tycz­ne aspek­ty zacho­wań i szko­le­nia zwie­rząt domo­wych, Moduł 2, str. 1

[17] Mie­sięcz­nik „Mój Pies”, 2/2009 (209), str. 36; Arty­kuł: „Kary bez wyrzu­tów sumie­nia”, Krzysz­tof Nawroc­ki

[18] „Naj­pierw wytre­suj kur­cza­ka”, Karen Pry­or, Roz­dział 1; str. 141.