FAZY ROZWOJU SZCZENIĄT

Hodow­cy i nowo upie­cze­ni wła­ści­cie­le powin­ni mieć świa­do­mość kry­tycz­nych faz roz­wo­ju szcze­niąt i ich wpły­wu na kształ­to­wa­nie psa. Etapy te nie bez powo­du nazy­wa­ne są okre­sa­mi kry­tycz­ny­mi. Są to okre­sy nie­zwy­kle waż­ne z punk­tu widze­nia dal­sze­go roz­wo­ju psa.  To co w trak­cie ich trwa­nia się sta­nie lub nie, ukształ­tu­je go na całe życie. War­to o tym pamię­tać aby w przy­szło­ści unik­nąć nie­po­trzeb­nych pro­ble­mów beha­wio­ral­nych.

Wyróż­nia­my nastę­pu­ją­ce fazy kry­tycz­ne roz­wo­ju szcze­niąt:

  1. Faza neo­na­tal­na 0–12 dzień
  2. Okres przej­ścio­wy (krót­ki okres pomię­dzy dwie­ma okre­sa­mi kry­tycz­ny 13–20 dzień)
  3. Okres socja­li­za­cji (4−12 tygo­dni)
  4. Okres mło­dzień­czy (12 tydzień — 6 mie­siąc)

Poni­żej scha­rak­te­ry­zu­je powyż­sze fazy, ale zanim to zro­bię, pozwo­lę sobie przy­to­czyć pewien cytat: „Bada­nia wyka­za­ły, że potom­stwo mat­ki, któ­ra w cza­sie cią­ży pod­le­ga­ła roz­ma­itym stre­som, będzie ner­wo­we i stra­chli­we” (1).

Tak — cała przy­go­da zaczy­na się jesz­cze w okre­sie pre­na­tal­nym. Jak pisze S. Coren, jeże­li sytu­acje stre­so­we zda­rza­ją się w ostat­nim try­me­strze cią­ży, potom­stwo może mieć słab­sze zdol­no­ści ucze­nia się, wyka­zy­wać skłon­ność do eks­tre­mal­nych zacho­wań czy też nad­wraż­li­wo­ści emo­cjo­nal­nej. Idąc jego tro­pem — jeże­li hor­mo­ny stre­so­po­chod­ne pro­du­ko­wa­ne przez orga­nizm mat­ki nie­ko­rzyst­nie wpły­wa­ją na płód, to wytwa­rza­ne w orga­ni­zmie endor­fi­ny mogą być dla pło­du korzyst­ne. Na poziom endor­fi­ny pro­du­ko­wa­nych  przez orga­nizm mat­ki, jeste­śmy w sta­nie wpły­wać dostar­cza­jąc cię­żar­nej suce odpo­wied­nich bodź­ców.

Już w tej fazie jeste­śmy w sta­nie wpły­wać na roz­wi­ja­ją­cy się płód i każ­dy hodow­ca powi­nien o tym pamię­tać.

Faza Neo­na­tal­na (0−12 dnia)

Kie­dy koń­czy się faza pre­na­tal­na — szcze­niak ocho­czo wkra­cza w nową — neo­na­tal­ną fazę roz­wo­ju. Ma ono zamknię­te uszy i oczy ale pozo­sta­łe zmy­sły funk­cjo­nu­ją nor­mal­nie. Posia­da zmysł sma­ku, węchu, odczu­wa ból oraz zmia­ny tem­pe­ra­tu­ry. To mat­ka sty­mu­lu­je jego funk­cje wydal­ni­cze a jej śli­na dostar­cza infor­ma­cji o ota­cza­ją­cym świe­cie. Wyli­zu­jąc go daje mu infor­ma­cje zawar­te w śli­nie. Pozna­nie tego zapa­chu będzie mia­ło dla nie­go klu­czo­we zna­cze­nie. W tym okre­sie bar­dzo trud­no jest kar­mić szcze­nia­ka z butel­ki ze smocz­kiem, ale spró­buj­cie zamo­czyć smo­czek w śli­nie suki a szcze­niak nie powi­nien mieć żad­nych opo­rów. Nie nama­wiam w tym miej­scu do kar­mie­nia butel­ką, nie­ste­ty cza­sa­mi jed­nak może się zda­rzyć, że zaj­dzie taka potrze­ba. Ta faza roz­wo­ju jest zdo­mi­no­wa­na przez jedze­nie i spa­nie. Szcze­nia­ki wtu­la­ją się w sie­bie godzi­na­mi.

Aktyw­ność elek­trycz­na mózgu jest jesz­cze bar­dzo sła­ba i trud­no jest za pomo­cą elek­tro­en­ce­fa­lo­gra­fu odróż­nić okre­sy spa­nia od aktyw­no­ści. W tym okre­sie też, szcze­niak nie jest w sta­nie sam utrzy­my­wać tem­pe­ra­tu­ry cia­ła dla­te­go tak bar­dzo potrzeb­ny jest kon­takt z mat­ką i rodzeń­stwem.

Bada­nia jasno dowo­dzą, że umiar­ko­wa­ny stres — dotyk, pod­no­sze­nie, czy gła­ska­nie, podob­nie jak zmia­ny tem­pe­ra­tu­ry — ma nie­oce­nio­ny, pozy­tyw­ny wpływ na roz­wój szcze­niąt w tym wcze­snym okre­sie” (2). Tutaj odwo­łam się do metod sty­mu­la­cji opi­sa­nych sze­rzej w arty­ku­le „Wcze­sna sty­mu­la­cja neu­ro­lo­gicz­na szcze­niąt”. Sesje takie mają dobry wpływ na roz­wój zarów­no fizycz­ny jak i psy­chicz­ny mło­dych szcze­niąt.

W pierw­szych dniach życia szcze­niak jest w sta­nie wysy­łać pierw­sze sygna­ły uspo­ka­ja­ją­ce — głów­nie przez zie­wa­nie. Nie­któ­re zaczy­na­ją uży­wać tego sygna­łu w kil­ka godzin po uro­dze­niu, inne dopie­ro po paru dniach. Naj­ła­twiej go zaob­ser­wo­wać, jeże­li oddzie­li­my szcze­nia­ka od resz­ty mio­tu i weź­mie­my go na ręce. Jest to sytu­acja stre­so­wa dla malu­cha a wysy­ła­ny sygnał jest ozna­ką dys­kom­for­tu jaki odczu­wa.

Okres przejściowy(13 — 20 dzień)

Nie bez powo­du jest nazy­wa­ny okre­sem burz­li­wych zmian. W tym cza­sie otwie­ra­ją się oczy i prze­wo­dy słu­cho­we. Szcze­nia­ki powo­li zaczy­na­ją się ze sobą bawić, sta­wiać pierw­sze kro­ki. Poja­wia się też u nich świa­do­mość spo­łecz­na. W tym okre­sie jest wska­za­na dal­sza kon­ty­nu­acja sty­mu­la­cji, z jed­no­cze­snym wpro­wa­dza­niem nowych bodź­ców. Sko­ro szcze­nia­ki zaczy­na­ją widzieć i sły­szeć, moż­na powo­li wpro­wa­dzać bodź­ce wzro­ko­we czy słu­cho­we (radio, tele­wi­zor, róż­no­rod­ne dźwię­ki, zwie­dza­nie pomiesz­czeń). Uwa­ga jed­nak, żeby nie prze­sa­dzić — nie chce­my szcze­nia­ka nara­żać na per­ma­nent­ny stres.

Na wykre­sie EEG teraz widać wyraź­ne roz­bież­no­ści pomię­dzy okre­sa­mi aktyw­no­ści a snu. Zaczy­na­ją wyrzy­nać się zęby. Szcze­nia­ki do pew­ne­go stop­nia zaczy­na­ją kon­tro­lo­wać pęcherz i jeli­ta. W trze­cim tygo­dniu opróż­nia­ją się samo­dziel­nie, podej­mu­ją pierw­sze pró­by zała­twia­nia się z dala od posła­nia.

Okres socja­li­za­cji (4 — 12 tygo­dni)

Ramy cza­so­we tego okre­su róż­ne źró­dła trak­tu­ją ina­czej. Ist­nie­je nie­wiel­ki spór co do kwe­stii, kie­dy ten okres dobie­ga koń­ca. Nie­któ­rzy mówią 12 a inni 16 tydzień życia. Praw­da jest taka, że okres socja­li­za­cji koń­czy się, kie­dy szcze­nię na nowe zda­rze­nia czy sytu­acje zaczy­na reago­wać wzmo­żo­nym lękiem. Są zna­czą­ce róż­ni­ce w okre­sie jego trwa­nia u róż­nych ras.

Okres ten jest naj­bar­dziej brze­mien­nym w skut­ki okre­sem w życiu psa. Jak pisze S. Coren „Wszyst­kie wyda­rze­nia, któ­re mia­ły miej­sce i te, któ­re się nie wyda­rzy­ły ukształ­tu­ją zacho­wa­nie psa na zawsze”(3).

Wyróż­nia­my róż­ne obsza­ry socja­li­za­cji — socja­li­za­cja z mat­ką, mio­tem oraz z ludź­mi. Pies musi być dobrze socja­li­zo­wa­ny z mat­ką i ze swo­im rodzeń­stwem aby wie­dział do jakie­go gatun­ku nale­ży, ale tak­że musi nauczyć się być z czło­wie­kiem bo w przy­szło­ści to wła­śnie z czło­wie­kiem przyj­dzie mu żyć. Bar­dzo waż­ne jest, aby do koń­ca tej fazy nie oddzie­lać szcze­nia­ka od mat­ki i resz­ty mio­tu. Szcze­nię­ta bowiem uczą się wza­jem­nych inte­rak­cji, psie­go spo­so­bu komu­ni­ka­cji oraz tak waż­ne­go — kon­tro­lo­wa­nia uści­sku szczęk (inhi­bi­cji gry­zie­nia). Nie­któ­rzy hodow­cy w pogo­ni za szyb­kim zyskiem, zbyt szyb­ko oddzie­la­ją szcze­nię­ta od mat­ki — wyrzą­dza­jąc im tym samym wiel­ką krzyw­dę. Inni, w oba­wie przed skrzyw­dze­niem szcze­nia­ka oddzie­la­ją go od mat­ki, gdy ta zacho­wu­je się co naj­mniej nie­de­li­kat­nie, tym­cza­sem ona udzie­la mu pierw­szych bar­dzo waż­nych w jego życiu lek­cji.

W tym okre­sie kry­tycz­nym nale­ży wysta­wić psa na mak­sy­mal­ną ilość bodź­ców, tutaj pra­gnę powo­łać się na „Zło­tą Dwu­nast­kę” Mar­ga­ret Hughes. Pro­gram pole­ga na tym aby do dwu­na­ste­go tygo­dnia życia wysta­wić szcze­nię na mak­sy­mal­ną ilość bodź­ców, któ­re w przy­szło­ści speł­nią zada­nie szcze­pion­ki, uod­par­nia­ją­cej psa na poten­cjal­ne sytu­acje stre­so­we z jaki­mi może on się spo­tkać.

Inny­mi sło­wy do 12 tygo­dnia życia szcze­nię powin­no:

1. cho­dzić po co naj­mniej 12 róż­nych powierzch­niach (np. par­kiet, dywan, bruk, beton, lino­leum, tra­wa, gaze­ty, pia­sek itd.)

2. bawić się co naj­mniej 12 róż­ny­mi przed­mio­ta­mi (np. zabaw­ki mięk­kie i twar­de, duże i małe pił­ki, dźwię­czą­ce zabaw­ki, drew­nia­ne przed­mio­ty, papier lub kar­ton, meta­lo­we przed­mio­ty itd.)

3. poznać co naj­mniej 12 róż­nych miejsc (np. podwór­ko, miesz­ka­nia innych osób, boisko szkol­ne, łąka, piw­ni­ca, win­da, auto­bus, przej­ście pod­ziem­ne itd.)

4. zapo­znać się i bawić z co naj­mniej 12 róż­ny­mi oso­ba­mi (np. dzie­ci, męż­czyź­ni, kobie­ty, sta­rusz­ko­wie, ludzie na wóz­kach, ludzie o lasce, w kape­lu­szach, z para­so­lem, w habi­tach, oku­la­rach sło­necz­nych itd.)

5. poznać co naj­mniej 12 róż­nych odgło­sów (bawią­ce się dzie­ci, pła­czą­ce i krzy­czą­ce dzie­ci, cię­ża­rów­ki, moto­cy­kle, desko­rol­ki, pral­ka, mik­ser, wóz­ki w skle­pie, spa­da­ją­cy gar­nek, odku­rzacz, karet­ka na sygna­le itd.)

6. poznać co naj­mniej 12 szyb­ko poru­sza­ją­cych się obiek­tów ( np. desko­rol­ki, rol­ki, rowe­ry, moto­cy­kle, samo­cho­dy, bie­gną­cy ludzie, koty itd.)

7. podo­łać co naj­mniej 12 róż­nym wyzwa­niom (np. wcho­dze­nie do kar­to­no­we­go pudła, prze­cho­dze­nie przez tunel, cho­dze­nie po ażu­ro­wych scho­dach, cho­dze­nie po kład­ce, elek­trycz­nie otwie­ra­ne drzwi, pły­wa­nie w jezio­rze itd.)

8. byś doty­ka­nym poprzez wła­ści­cie­la i rodzi­nę w co naj­mniej 12 miej­scach (np. bra­nie na ręce, obra­ca­nie na ple­cy, przy­trzy­my­wa­nie mię­dzy noga­mi, oglą­da­nie opu­szek łap, zębów, uszu itd.)

9. jeść z co naj­mniej 12 róż­nych pojem­ni­ków (meta­lo­wa miska, pudeł­ko, papier, kubek, patel­nia, pla­sty­ko­wy kube­czek, łyż­ka, toreb­ka papie­ro­wa itd.)

10. jeść w co naj­mniej 12 róż­nych miej­scach (np. na podwór­ku, w klat­ce, w piw­ni­cy, w łazien­ce, w domu zna­jo­mych, z samo­cho­dzie, na boisku szkol­nym, pod para­so­lem itd.)

11. bawić się co naj­mniej z 12 szcze­nię­ta­mi i zrów­no­wa­żo­ny­mi doro­sły­mi psa­mi

12. zosta­wać co naj­mniej 12 razy same­mu z dala od rodzi­ny i innych zwie­rząt na oko­ło 5–45 minut.

Wszyst­kie te doświad­cze­nia szcze­nię­ce powin­ny mieć pozy­tyw­ny lub neu­tral­ny efekt.

Klu­czo­wym jest aby zmie­ścić wła­śnie w okre­sie pomię­dzy trze­cim a dwu­na­stym tygo­dniem, życia. I tutaj waż­ny jest umiar­ko­wa­ny stres — nie prze­sa­dzaj­my z ilo­ścią bodź­ców zapo­da­nych jed­no­cze­śnie. Jeże­li szcze­niak pod­cho­dzi do cze­goś z rezer­wą, daj­my mu się same­mu prze­ko­nać że war­to, nie zmu­szaj­my, bo może­my uzy­skać efekt zupeł­nie odwrot­ny do zamie­rzo­ne­go.

Szcze­niak jest chłon­ny jak gąb­ka pozwól­my mu eks­plo­ro­wać — jest to bar­dzo waż­ne dla jego roz­wo­ju. Okres socja­li­za­cji jest rów­nież okre­sem szcze­pień i na pew­no żaden z wła­ści­cie­li nie chce nara­żać szcze­nia­ka na kon­takt z poten­cjal­ny­mi źró­dłem cho­ro­by. Są nato­miast spo­so­by na to, aby fakt szcze­pień nie odbił się nie­ko­rzyst­nie na socja­li­za­cji. Ja bra­łam moje szcze­nia­ki do zna­jo­mych, zna­jo­mych zapra­sza­łam do sie­bie, urzą­dza­łam im prze­jażdż­ki samo­cho­do­we. Jak widać nie­ko­niecz­nie trze­ba wypusz­czać psa do par­ku peł­ne­go zaraz­ków. Dobrym roz­wią­za­niem rów­nież są psie przed­szko­la, któ­re  zaczy­na­ją funk­cjo­no­wać na coraz szer­szą ska­lę. Zachę­cam do zapo­zna­nia się ich pro­gra­mem.

W tej fazie roz­wo­ju szcze­nię­ta podej­mu­ją wcze­sne pró­by poro­zu­mie­wa­nia się, komu­ni­ko­wa­nia w psim języ­ku. Jest to bar­dzo waż­ne aby uczy­ły się komu­ni­ko­wać mię­dzy sobą i uży­wać mowy cia­ła. Nauka i przy­swo­je­nie tego spe­cy­ficz­ne­go języ­ka może w przy­szło­ści zapo­bie­gać kon­flik­tom mię­dzy psa­mi.

Nale­ży jed­nak pamię­tać, że mię­dzy 8 — 10 tygo­dniem życia szcze­nię prze­cho­dzi okres wzmo­żo­ne­go lęku i musi­my uwa­żać żeby nie nara­zić go na jakieś trau­ma­tycz­ne prze­ży­cia, ponie­waż może odbić się to na jego psy­chi­ce.

Okres mło­dzień­czy (12 tydzień — 6 mie­siąc)

Tech­nicz­nie okres socja­li­za­cji już się skoń­czył, ale nie ozna­cza to że nie powin­ni­śmy wię­cej wysta­wiać szcze­nia­ka na roz­ma­ite bodź­ce — wręcz prze­ciw­ne jeże­li teraz prze­sta­nie­my to robić, szcze­niak może zapo­mnieć to cze­go nauczył się dotych­czas. Kon­ty­nu­uj­my swo­ja pra­ce a na pew­no nie pój­dzie ona na mar­ne. Nie­któ­re psy zaczy­na­ją prze­cho­dzić trud­ny okres, do złu­dze­nia przy­po­mi­na­ją­cy okres mło­dzień­czy. Może­my nawet pomy­śleć że cof­nę­ły się w roz­wo­ju. Świa­do­mi jed­nak tego co się dzie­je z naszym szcze­nia­kiem bądź­my dla nie­go wyro­zu­mia­li. Jeże­li prze­cho­dzi szko­le­nio­wy kry­zys — zmniejsz­my nasze wyma­ga­nia, cof­nij­my się do poprzed­nie­go eta­pu.

W okre­sie mło­dzień­czym nasi mło­dzi doro­śli mogą popaść w tak zwa­ną fazę ucie­czek — poczuć tzw. zew wol­no­ści. Jest to natu­ral­ne i zamiast dener­wo­wać się na psa — zmień swo­je przy­zwy­cza­je­nia. Zabie­raj go na spa­ce­ry w róż­ne inne miej­sca gdzie, nie czu­je się aż tak pew­nie, chodź z nim na smy­czy. Ja na spa­ce­rze z Blan­ką, co jakiś czas cho­wa­łam się za drze­wo, ona mnie wte­dy szu­ka­ła. Takie ćwi­cze­nia spo­wo­do­wa­ły, że sta­ła się bar­dziej czuj­na i mimo iż zaj­mo­wa­ła się swo­imi spra­wa­mi, sta­le mia­ła mnie w zasię­gu swo­je­go wzro­ku.

Autor: Edy­ta Gajew­ska

  1. Stan­ley Coren „Tajemn­ce Psie­go umy­słu”, Galak­ty­ka, roz­dział 9, stro­na 143
  2. Stan­ley Coren „Tajemn­ce Psie­go umy­słu”, Galak­ty­ka, roz­dział 9, stro­na 146
  3. Stan­ley Coren „Tajemn­ce Psie­go umy­słu”, Galak­ty­ka, roz­dział 9, stro­na 149

LITERATURA

Stan­ley Coren „Tajemn­ce Psie­go umy­słu”, Galak­ty­ka

Ter­ry Ryan, Kir­sten Mor­ten­sen „Prze­chy­trzyć Psa”, Galak­ty­ka

John Fisher „Okiem Psa”, Pań­stwo­we Wydaw­nic­two Rol­ni­cze i Leśne

Wło­cha­ta Pasja
Hodow­la Austra­lij­skich Labra­do­odli w Pol­sce
Pierw­sze Austra­lij­skie Labra­do­odle w Pol­sce