Szczeniaczki Uczniaczki (puppies smarties:)- zdjęcia

Dla­cze­go posta­no­wi­łam poru­szyć ten temat?
Otóż my ludzie sta­ra­my się wpa­so­wać swo­je psy do nasze­go oto­cze­nia – narzu­ca­my im co mają lubić a cze­go nie, co maja jeść a cze­go im nie wol­no. To my dys­po­nu­je­my dostę­pem do róż­nych zaso­bów. Czym jed­nak się kie­ru­je­my? Potrze­ba­mi zwie­rząt czy może jed­nak – swo­imi, ludz­ki­mi zasa­da­mi wedle tego co „przy­stoi” a co nie, co jest dobrze postrze­ga­ne a cze­go już robić nie wypa­da?
Nie­jed­no­krot­nie na spa­ce­rze obser­wo­wa­łam poiry­to­wa­nych wła­ści­cie­li, któ­rych psy trosz­kę dłu­żej zatrzy­ma­ły się to przy krzacz­ku, to przy drzew­ku lub po pro­stu węszy­ły na traw­ni­ku. Kil­ka razy widzia­łam wła­ści­cie­li cią­gną­cych swo­je psy (któ­re wła­śnie zaj­mo­wa­ły się ową eks­plo­ra­cja terenu)na smy­czy. Kil­ka dni temu na jed­nym z ame­ry­kań­skich forum, natknę­łam się na zapy­ta­nie sfru­stro­wa­nej wła­ści­ciel­ki Labra­do­ra „jak oduczyć moje­go psa węsze­nia??!!”
Roz­bu­duj­my więc nie­co temat. Jakie są potrze­by natu­ral­ne psów?
— węsze­nie
— gry­zie­nie (żucie)
— kopa­nie
— kon­takt socjal­ny (inni ludzie, zwie­rzę­ta)
Czy­li jed­nym sło­wem potrze­by, któ­re w więk­szo­ści kłó­cą się z naszy­mi, ludz­ki­mi „zasa­da­mi”. Bo prze­cież wie­lu wła­ści­cie­li zgła­sza się z pro­ble­ma­mi – mój pies kopie, gry­zie buty a jego węsze­nie dopro­wa­dza mnie do sza­łu (coś na ten temat mogą powie­dzieć zwłasz­cza wła­ści­cie­le bas­se­tów)
Otóż nie zaspo­ka­jaw­szy natu­ral­nych potrzeb psa, sami pro­si­my się o kło­po­ty. Bo pies tak czy tak będzie dążył do tego aby sam te potrze­by zaspa­ka­jać i może się oka­zać, że w spo­sób któ­ry zupeł­nie nie będzie nam odpo­wia­dał.
Szcze­gól­nie waż­ne jest zaspa­ka­ja­nie tych potrzeb przy psach pro­ble­mo­wych, gdyż to po pierw­sze męczy psa, po dru­gie budu­je jego pew­ność sie­bie, po trze­cie obni­ża stres w efek­cie poma­ga­jąc w pro­ble­mach.
Nale­ży wzbo­gać życie psa o pra­cę węcho­wą, zaspo­ka­jać jego natu­ral­ne potrze­by jed­no­cze­śnie zmu­sza­jąc do pra­cy jego mózg.
Węsze­nie uru­cha­mia zmysł węchu, któ­ry dez­ak­ty­wu­je inne zmy­sły, to bar­dzo ogra­ni­cza stres i męczy psa bar­dziej niż aktyw­ny spa­cer.
A teraz zapre­zen­tu­ję jak wzbo­ga­ca­ne powin­no być śro­do­wi­sko szcze­niąt, już od momen­tu kie­dy otwie­ra­ją uszy, oczy i sta­wia­ją swo­je pierw­sze kro­ki.
Wzbo­ga­co­ne śro­do­wi­sko umoż­li­wia psom zaspo­ko­je­nie swo­ich natu­ral­nych potrzeb – umoż­li­wia ono psom tro­pie­nie, węsze­nie, kopa­nie, wyli­zy­wa­nie itp. Po poko­ju roz­rzu­co­ne zosta­ły roż­ne przed­mio­ty z róż­nych mate­ria­łów. W te przed­mio­ty zosta­ły poukry­wa­ne atrak­cyj­ne nagro­dy w posta­ci kar­my. Szcze­nię­ta cho­dzą, węszą, znaj­du­ją nagro­dy po czym je zja­da­ją, żują bądź zli­zu­ją (w zależ­no­ści od kon­sy­sten­cji nagro­dy). Po 15 minu­tach spę­dzo­nych na pla­cu zabaw szcze­nię­ta pada­ją na parę godzin. (aby zoba­czyć zdję­cie peł­nych roz­mia­rów musisz kil­ka­krot­nie na nie klik­nąć)

To samo w przy­pad­ku star­szych szcze­niąt – z tym, że plac zabaw moż­na prze­nieść na podwór­ko.
Gdy hodow­ca odwa­li ten kawał cięż­kiej ale pro­cen­tu­ją­cej w dal­szym życiu szcze­niąt robo­ty kolej na wła­ści­cie­la. Nie mówię tutaj o budo­wa­niu jakichś skom­pli­ko­wa­nych pla­ców zabaw – wystar­czy pozwo­lić reali­zo­wać psu te wła­śnie wyżej wymie­nio­ne potrze­by. Gwa­ran­tu­ję wte­dy że wysi­łek, któ­ry wło­żył hodow­ca* a następ­nie wła­ści­ciel będzie pro­cen­to­wał w doro­słym życiu psa i pozwo­li na posia­da­nie szczę­śli­we­go i zrów­no­wa­żo­ne­go psy­chicz­nie pupi­la.

A co może­my robić?
1. Spa­ce­ry na któ­rych obo­wią­zu­ją nas zasa­dy:
— luź­na, dłu­ga smycz
-szel­ki lub sze­ro­ka obro­ża (pre­fe­ro­wa­ne szel­ki)
-nie ma szar­pa­nia psa
-nic nie mówi­my
-nie spe­szy­my się
— pozwa­la­my psu węszyć!!!
2. Daje­my psu kości, suro­we mię­so, gry­za­ki (potrze­ba żucia, roz­ry­wa­nia)
3. Pozwa­la­my psu kopać (bar­dzo nie­do­ce­nia­ne) wydzie­la­my psu jed­no miej­sce w ogród­ku lub pozwa­la­my kopać w par­ku, lesie (nie w pia­skow­ni­cach stwo­rzo­nych dla dzie­ci!). W Fin­lan­dii psom robi się spe­cjal­ne pia­skow­ni­ce.

To co jest dla nas waż­ne i istot­ne nie­ko­niecz­nie będzie pokry­wa­ło się z tym co jest istot­ne dla naszych pupi­li. Przez wie­ki wspól­ne­go byto­wa­nia psy nauczy­ły się dosto­so­wy­wać do naszych warun­ków, po czę­ści zresz­tą my to „dosto­so­wa­nie” wymu­si­li­śmy. Ape­lu­ję wiec – zaspa­ka­jaj­my potrze­by naszych pupi­li zamiast je nego­wać i uda­wać, że nie ist­nie­ją albo też że są one toż­sa­me z naszy­mi.

*war­to się przyj­rzeć głę­biej w jaki spo­sób Twój hodow­ca socja­li­zu­je szcze­nię­ta, któ­re przy­cho­dzą na świat w jego hodow­li. Zadbaj o to aby hodow­ca dostar­czył Ci peł­ną doku­men­ta­cję zdję­cio­wą, prze­jedź się do hodow­li i zobacz sam na wła­sne oczy. Nie daj sobie mydlić oczu – czę­sto bań­ka mydla­na pry­ska kie­dy zja­wi­my się w hodow­li i zoba­czy­my w jakich warun­kach żyją zwie­rzę­ta – klat­ki sto­ją­ca jed­na na dru­giej, poupy­cha­ne w nich psy. Taki hodow­ca nie jest w sta­nie zapew­nić pra­wi­dło­we­go roz­wo­ju psy­chicz­ne­go Two­je­mu psu. Zwróć uwa­gę ile mio­tów Twój hodow­ca ma w cią­gu roku a będziesz wie­dział czy aby ta hodow­la to nie jest zwy­kła taśma pro­duk­cyj­na.

Wło­cha­ta Pasja
Hodow­la Austra­lij­skich Labra­do­odli w Pol­sce
Pierw­sze Austra­lij­skie Labra­do­odle w Pol­sce