POJĘCIE “KARY” W KATEGORIACH TEORII UCZENIA SIĘ W ODNIESIENIU DO PRZYPADKU PROBLEMOWEGO ZACHOWANIA PSA

Kara to natu­ralna kon­se­kwen­cja uni­wer­sal­nej wykładni związku mię­dzy czy­nem i odpo­wie­dzial­no­ścią za jego skutki. To przed­miot powszech­nej zgody, wpi­sa­nej w więk­szość ist­nie­ją­cych sys­te­mów nor­ma­tyw­nych. Dla wielu to także prze­jaw respek­to­wa­nia zasady spra­wie­dli­wo­ści. Jest wina, musi poja­wić się kara. I to ade­kwatna do czynu. Wydaje się to oczy­wi­ste. Takie są powszechne intuicje“[1] A jed­nak pozna­nie intu­icyjne czę­sto uprasz­cza nasz obraz rzeczywistości.

W niniej­szej pracy, na teo­re­tyczny obraz kary, nałożę kon­kretny przy­pa­dek pro­ble­mo­wego zacho­wa­nia psa. Uzna­łam, że poję­cie to powinno zostać omó­wione przy uwzględ­nie­niu wszyst­kich skut­ków jakie za sobą nie­sie. Jed­no­cze­śnie pra­gnę zwró­cić szcze­gólną uwagę czy­tel­nika na ist­nie­nie bar­dzo cien­kiej gra­nicy pomię­dzy karą, a zwy­kłym znę­ca­niem się. „Kara defi­nio­wana jest nie jako kon­kretne dzia­ła­nie, lecz poprzez wpływ, jaki wywiera na zacho­wa­nie psa. Ma zmniej­szyć praw­do­po­do­bień­stwo wystą­pie­nia w przy­szło­ści nie­chcia­nego zacho­wa­nia i obni­żyć jego intensywność.“[2] Nie­stety czę­sto ta cienka gra­nica jest prze­kra­czana. Wiele razy pomimo braku jakich­kol­wiek rezul­ta­tów naszych dzia­łań, dokrę­camy śrubę, a wtedy daleko odbie­gamy od wyżej przed­sta­wio­nej defi­ni­cji. Czy przy­pad­kiem nie szu­kamy uspra­wie­dli­wie­nia dla spo­sobu w jaki pozwa­lamy sobie na roz­ła­do­wa­nie naszego napię­cia? Czy teo­re­tyczny model opisu pro­ble­mo­wego zacho­wa­nia psa mie­ści się w ramach poję­cia kary? Zasta­nówmy się wspólnie.

Jakiś czas temu zadzwo­niła do mnie wła­ści­cielka 9-cio mie­sięcz­nej suczki razy Labra­dor Retre­iver o imie­niu Bella. Zgło­siła się do mnie z pro­ble­mem, który (cyt.)“utrudnia nam wszyst­kim nor­malne życie”. Po mojej wizy­cie jed­nak zwe­ry­fi­ko­wa­łam nie­jako obraz — „czwo­ro­nożni” w tym „sta­dzie” rów­nież nie maja się naj­le­piej. Wła­ści­cielce Belli naj­więk­szy pro­blem spra­wiała jej „łasość” na jedze­nie a w zasa­dzie to, że za żadne skarby nie mogła jej wygo­nić z kuchni. Czę­sto zda­rzało się, że Bella pod­kra­dała jedze­nie z kuchen­nego blatu, cza­sami z otwar­tej lodówki. Wła­ści­ciele skon­cen­tro­wani na wyeli­mi­no­wa­niu pro­blemu wymy­ślali zestaw coraz to róż­nych kar. Od krzyku, po klapsy a wresz­cie chwy­ta­nie za kark i „wyrzu­ca­nie” na przed­po­kój. Wspo­mnieli oni rów­nież, że od dwóch mie­sięcy Bella stała się nie­ufna i agre­sywna „od jakie­goś czasu war­czy i parę razy ugry­zła męża”

Teo­ria ucze­nia się defi­niuje poje­cie kary w prze­ło­że­niu na dwie tech­niki: pozy­tywne oraz nega­tywne wyga­sze­nie. W rozu­mie­niu defi­ni­cji kary pozy­tyw­nej (P+) tj. pozy­tyw­nego wyga­sze­nia (Jean Donald­son używa także okre­śle­nia „kara aktywna“[3]), pies popeł­nia błąd i po popeł­nio­nym błę­dzie doświad­cza bodźca awer­syj­nego. W wyniku dzia­ła­nia obiektu poja­wia się coś, co uznaje on za nie­ko­rzystne. W obra­zo­wa­nym przy­padku bodziec awer­syjny przy­brał naj­pierw postać wer­bal­nych gróźb wymie­rze­nia kary a następ­nie rze­czy­wi­stej kary wymie­rzo­nej ręką wła­ści­ciela. Według poję­cia kary nega­tyw­nej (P-) tj. nega­tyw­nego wyga­sze­nia (Jean Donald­son używa także okre­śle­nia „kara bierna“[4]), kara polega na wyco­fa­niu pozy­tyw­nego wzmoc­nie­nia, w celu zmniej­sze­nia praw­do­po­do­bień­stwa poja­wie­nia się danego zacho­wa­nia. Mamy tu do czy­nie­nia z karą psy­chiczną a nie fizyczną. W wyniku dzia­ła­nia obiektu nastę­puje utrata cze­goś, co postrzega on za godne pożą­da­nia. Jest to umie­jętne mani­pu­lo­wa­nie tymi ele­men­tami oto­cze­nia, które pies w danej chwili postrzega jako cenne. „Tego rodzaju kary są o wiele bar­dziej huma­ni­tarne niż bicie czy stra­sze­nie i znacz­nie lepiej spraw­dzają się w trak­cie szko­le­nia”.… „Pra­wi­dłowo zasto­so­wana kara powinna przy­nieść widoczna zmianę w zacho­wa­niu psa już za pierw­szym a mak­sy­mal­nie trze­cim razem” [5]. Tutaj dobrym by było zasto­so­wa­nie sygnału braku nagrody, w postaci tak zwa­nych dys­ków tre­nin­go­wych. Pra­wi­dłowo użyte dyski mogą prze­rwac nie­po­żą­dane zacho­wa­nie oraz poprzeć komendę slowna.

Teo­ria ucze­nia się rów­nież podaje ter­min wzmoc­nie­nia nega­tyw­nego (R-), które nie jest syno­ni­mem kary, jed­nak pozwo­li­łam sobie przy­wo­łać tę tech­nikę ponie­waż uwa­żam, że nie­sie ono ze sobą pewien jej pier­wia­stek. „.…wszel­kie zda­rze­nia lub bodźce nie­przy­jemne dla obiektu, nie­za­leż­nie od ich nasi­le­nia, które można powstrzy­mać, lub któ­rych obiekt jest w sta­nie unik­nąć pod warun­kiem zmiany swo­ich zachowań“[6]. Czyż jeżeli chcemy prze­rwać dzia­ła­nie bodź­ców wywo­łu­ją­cych ból, strach czy dys­kom­fort dla obiektu naj­pierw nie musimy tych bodź­ców wpro­wa­dzić? Czy sam krzyk (który ustaje gdy pies wyj­dzie z kuchni) nie jest dla suki karą pozy­tywną? „Nawet skrajne czyn­niki wzmoc­nie­nia nega­tyw­nego, mogą jed­no­cze­śnie speł­niać role karząca“[7]

Natych­mia­stowa kara potrafi zatrzy­mać zacho­wa­nie, nie powo­duje jed­nak poprawy — nie dajemy psu sygnału, co zro­bić żeby zacho­wa­nie popra­wić. W obra­zo­wa­nym przy­padku pies nie wie jak ma się zacho­wać ażeby na tym sko­rzy­stać. Wycho­dzi z kuchni jedy­nie wtedy gdy poja­wia się krzyk lub klaps. Zasto­so­wana kara, nie daje Belli żad­nych wska­zó­wek co do tego, czego się od niej ocze­kuje, a więc upar­cie powraca do kuchni. A czy nie lepiej drogą pozy­tyw­nego wzmoc­nie­nia dawać suczce nagrody kiedy trzyma się z daleka od kuchni, np. w przed­po­koju na swoim kocu? Wzmac­nia­jąc takie jej zacho­wa­nia nie będzie ona podej­mo­wała bez­pro­duk­tyw­nych dla niej dzia­łań pozo­sta­wa­nia w miej­scu, w któ­rym prze­by­wa­nie nie przy­nosi jej żad­nych korzy­ści, na korzyść miej­sca, w któ­rym jest nagra­dzana. Psy szybko rezy­gnują z zacho­wań które nie przy­no­szą żad­nych rezultatów.

Ażeby kara była sku­teczna muszą zostać speł­nione poniż­sze kry­te­ria. Po pierw­sze — kry­te­rium inten­syw­no­ści. Ażeby obiekt nie uod­por­nił się na bodziec, musi być on na tyle inten­sywny aby od razu wywo­łał skutek.[8] Wła­ści­ciele Belli postą­pili zupeł­nie ina­czej, stop­niowo zwięk­sza­jąc inten­syw­ność wymie­rza­nej kary. W począt­ku­ją­cej fazie było to słowo „wyjdź” lekko pod­nie­sio­nym gło­sem, następ­nie krzyki, klapsy a potem chwy­ta­nie za kark. Można więc stwier­dzić, że suka stop­niowo przy­zwy­cza­jała się do otrzy­my­wa­nej kary. Bodziec zachę­ca­jący jakim było jedze­nie, od samego początku był znacz­nie inten­syw­niej­szy ani­żeli wymie­rzana kara.

Po dru­gie, kara musi być natych­mia­stowa. Musi nastą­pić gdy nie­po­żą­dane zacho­wa­nie dopiero się zaczyna, ina­czej w mię­dzy­cza­sie może dojść do wzmoc­nie­nia zachowania[9]. W więk­szo­ści przy­pad­ków, karę apli­kuje się zbyt późno. Kiedy pies jest w trak­cie dzia­ła­nia lub, co gor­sza, po.[10] Kiedy pies był karany? Kiedy już prze­by­wał w kuchni. Skoro tak, za jakie zacho­wa­nie był karany? W tym cza­sie zapewne wyko­ny­wał wiele róż­nych czyn­no­ści jak sta­nie, leże­nie i sie­dze­nie na prze­mian, bar­dzo praw­do­po­dobne więc jest, że w jego „rozu­mie­niu” został uka­rany za któ­raś wła­śnie z tych czyn­no­ści — na pewno nie za prze­by­wa­nie w kuchni. Chcąc wyeli­mi­no­wać dane zacho­wa­nie, bodźce znie­chę­ca­jące należy apli­ko­wać w momen­cie kiedy to zacho­wa­nie zaczyna się, a nie w trak­cie jego trwania.

Po trze­cie — kon­se­kwen­cja. To ozna­cza, że wszy­scy wła­ści­ciele, za każ­dym razem kiedy zaist­nieje dane zacho­wa­nie powinni karać psa. W opi­sy­wa­nym przy­padku kon­se­kwen­cji bra­ko­wało, pies raz swo­bod­nie prze­by­wał w kuchni a raz był za to kar­cony, zwy­kle przez męża. Brak kon­se­kwen­cji powo­duje, że pies będzie dalej pró­bo­wał, szcze­gól­nie jeżeli wcze­śniej uda­wało mu się zdo­być jedze­nie z blatu lub lodówki.

Speł­nie­nie powyż­szych kry­te­riów jest moż­liwe prak­tycz­nie tylko w warun­kach laboratoryjnych“[11]

Nie­stety kara­nie (szcze­gól­nie w nie­umie­jętny spo­sób) nie­sie za sobą wiele skut­ków ubocz­nych. Przy­glą­da­jąc się przy­pad­kowi Belli podzie­li­łam je na trzy kate­go­rie, ze względu na sferę któ­rej dotyczą:

1. Skutki wywie­ra­jące wpływ na dal­szy pro­ces nauki/treningu psa

2. Skutki wywie­ra­jące wpływ na sto­sunki właściciel-pies

3. Skutki wywie­ra­jące wpływ na kon­dy­cje psy­chiczną i fizyczną zwierzęcia

W jaki spo­sób kara może mieć wpływ na pro­cesy przy­swa­ja­nia nauki przez psa? Wła­ści­ciele wspo­mnieli, iż mają pro­blem z uło­że­niem Belli, jak stwier­dzili — jest uparta. Rze­czy­wi­ście, przy pró­bach poszcze­gól­nych komend: siad, waruj, suka pre­zen­to­wała cały zestaw sygna­łów uspo­ka­ja­ją­cych. „No tak — raz karcą za sia­da­nie w kuchni, a raz naci­skają na mój zad po czym dostaję sma­ko­łyka, nie wiem o co cho­dzi ale na wszelki wypa­dek nie będę robić nic — tro­chę się dener­wuję, może dra­pa­nie za uchem pomoże roz­ła­do­wać napię­cie…” Na pod­sta­wie przed­sta­wio­nego przy­padku można stwier­dzić, że kara z defi­ni­cji nie uczy niczego nowego, hamuje ucze­nie się, powo­duje zawie­sze­nie reak­cji ale jej nie zmie­nia. Pies staje się ofiarą a nie świa­do­mym uczest­ni­kiem pro­cesu nauki a postęp jest powolny[12] Bella jest zestre­so­wana a nega­tywne stany umy­słu nie sprzy­jają nauce.[13] Kara także czę­sto wyga­sza ogól­nie i zwie­rze znie­chęca się do eks­pe­ry­men­to­wa­nia z róż­nymi zacho­wa­niami, co bar­dzo utrud­nia szkolenie[14].

A co stało się w „psio-ludzkiej” sfo­rze, w któ­rej suczce przy­szło żyć? Ze strony wła­ści­cieli poja­wiła się agre­sja — to wyraźny sygnał dla psa, że jej sto­so­wa­nie w sta­dzie jest dopusz­czalne. Zapy­ta­łam wła­ści­ciela co się stało po tym jak po raz pierw­szy go ugry­zła. Odpo­wiedź: „no jak to, naj­pierw pobie­głem do łazienki zde­zyn­fe­ko­wać rękę, a potem sowi­cie uka­ra­łem psa”, dała mi jasny obraz sytu­acji i tego co mogło zaist­nieć w „świa­do­mo­ści” psa potem. Z per­spek­tywy psa — zasto­so­wana stra­te­gia jaką był atak poskut­ko­wała — zagro­że­nie minęło (to nic, że potem psu się obe­rwało, ponie­waż i tak nie sko­ja­rzył on lania z sytu­acją sprzed dzie­się­ciu minut), a skoro tak­tyka poskut­ko­wała, zacho­wa­nie zostało wzmoc­nione. Stąd też póź­niej­sze ataki agre­sji. Kara­nie wpływa na zacho­wa­nie opie­kuna, naj­czę­ściej pogar­sza­jąc je oraz powo­du­jąc kło­poty z zacho­wa­niem zwie­rzę­cia. Ist­nieje praw­do­po­do­bień­stwo wzro­stu nie­po­koju, moż­li­wość pogor­sze­nia sto­sun­ków z wła­ści­cie­lem, kiedy kara koja­rzona jest z osobą, która ja wymie­rza. W mózgu zwie­rzę­cia poja­wia się nastę­pu­jące sko­ja­rze­nie czło­wiek ->kara, ból i lęk.[15] Widok wła­ści­ciela powo­duje nega­tywną reak­cję emo­cjo­nalną. Kara ani zagro­że­nie nie uczy obiektu zmiany nie­wła­ści­wego zacho­wa­nia, uczy nato­miast pró­bo­wać nie dać się złapać.

Co się dzieje z kon­dy­cją psy­chiczną i fizyczna kara­nego psa? Obser­wo­wana suczka jest wyraź­nie napięta i zestre­so­wana. Nie spo­tka­łam jesz­cze psa, który zapre­zen­to­wał, w tak krót­kim cza­sie, tak bogaty wachlarz sygna­łów uspo­ka­ja­ją­cych. Suczka jest nie­spo­kojna, non stop cho­dzi, dyszy a cza­sem nawet idąc, oddaje mocz. Kara wywo­łuje wiele emo­cji i może pro­wa­dzić do zacho­wań lęko­wych, nie­prze­wi­dy­wal­nych reak­cji, zacho­wań uni­ko­wych oraz wyuczo­nej bezradności.

Zagro­że­nie powo­duje, że zwięk­sza się czę­stość akcji serca, roz­sze­rzają się naczy­nia krwio­no­śne serca a wszyst­kie te reak­cje poja­wiają się aby przy­go­to­wać ciało psa na prze­trwa­nie zagro­że­nia. Nora­dre­na­lina akty­wuje sys­tem odpo­wie­dzialny za atak i ucieczkę zwięk­sza­jąc pobu­dze­nie i wzbu­rze­nie. Stra­te­gia jaką wybie­rze pies w obli­czu zagro­że­nia zależy od jego tem­pe­ra­mentu i wcze­śniej­szych doświad­czeń. Zwie­rzęta wyko­rzy­stują jedno lub wię­cej z pię­ciu spe­cy­ficz­nych zacho­wań: walkę, ucieczkę, zasty­gnię­cie w bez­ru­chu, omdle­nie lub „flirt”. Bella wiele razy ucie­kała z kuchni, jed­nak gdy z zasko­cze­nia została uchwy­cona za kark — ugry­zła. Psy tą stra­te­gię wybie­rają nie­zwy­kle rzadko — kiedy wszyst­kie inne zawiodą a zwie­rze znaj­duje się w opre­sji. „Zwie­rze musi odpo­wia­dać na wpływy swo­jego śro­do­wi­ska przez zaan­ga­żo­wa­nie całej kom­bi­na­cji zacho­wań zwią­za­nych z dąże­niem i uni­ka­niem. To z kolei jest zależne od wraż­li­wo­ści emo­cjo­nal­nej na zda­rze­nia zacho­dzące w śro­do­wi­sku i sta­nowi rezul­tat ucze­nia się w odpo­wie­dzi na kon­se­kwen­cje tych zachowań”.[16]Bella podej­muje eks­pe­ry­menty z róż­nymi stra­te­giami zacho­wa­nia, i wiel­kim zagro­że­niem jest dla niej to czego teraz się uczy.

Koń­cząc pozwolę sobie po raz kolejny przy­to­czyć niniej­szy cytat: „Kara defi­nio­wana jest nie jako kon­kretne dzia­ła­nie, lecz poprzez wpływ, jaki wywiera na zacho­wa­nie psa. Ma zmniej­szyć praw­do­po­do­bień­stwo wystą­pie­nia w przy­szło­ści nie­chcia­nego zacho­wa­nia i obni­żyć jego intensywność.“[17]Jej celem jest wyga­sze­nie nie­po­żą­da­nego zacho­wa­nia i zmiana sche­ma­tów zacho­wa­nia w danej sytu­acji. Na Bellę krzy­czano, a kiedy to nie przy­no­siło rezul­tatu dosta­wała klapsa. Po czym następ­nym razem i tak wcho­dziła do kuchni poszpe­rać po bla­tach. W związku z tym jeżeli dzia­ła­nia wła­ści­ciela, w celu wyeli­mi­no­wa­nia danego zacho­wa­nia nie przy­nio­sły żad­nych efek­tów, czy taka tak­tykę wycho­waw­czą można nazwać karą czy zwy­kłym znę­ca­niem się? Sku­teczna kara musi być kon­se­kwentna, inten­sywna i natych­mia­stowa a speł­nie­nie tych kry­te­riów jest moż­liwe tylko w warun­kach labo­ra­to­ryj­nych. Dla­czego wiec tak wielu ludzi sto­suje kary i jest prze­ko­na­nych do ich funk­cji wycho­waw­czej? Otóż jeżeli cza­sami dociera do obiektu za jakie zacho­wa­nie został uka­rany i towa­rzy­szy temu silny strach przed karą, umac­niamy się w naszym prze­ko­na­niu o sku­tecz­no­ści kary. Nie­jed­no­krot­nie spo­ty­kam się z wła­ści­cie­lami, któ­rzy są wręcz pewni, że ich pupil wie, że „źle zro­bił” i czuje się winny. Jeżeli kara speł­nia swoje zada­nie sku­tecz­nie pod­trzy­mu­jąc wystę­po­wa­nie zacho­wa­nia, mamy do czy­nie­nia ze wzmoc­nie­niem dzia­łań karzą­cego, który będzie dalej dążył do sto­so­wa­nia kary[18]. W obra­zo­wa­nym przeze mnie przy­padku kara nie była sku­teczna — nie zmie­niła zacho­wa­nia suczki a wręcz prze­ciw­nie spo­wo­do­wała, że Bella stała się psem wyco­fa­nym, uni­ka­ją­cym swo­ich wła­ści­cieli. Z mojego punktu widze­nia nie­stety ta cienka gra­nica została przekroczona.

Autor: Edyta Gajewska

LITERATURA:

Książki:

1. „Pies i Czło­wiek. Jak żyć zgod­nie pod jed­nym dachem”, Jean Donald­son, Galaktyka

2. „Naj­pierw wytre­suj kur­czaka”, Karen Pryor, Media Rodzinna

3. „Okiem Psa”, John Fisher, Pań­stwowe Wydaw­nic­two Rol­ni­cze i Leśne

4. „Tajem­nice psiego umy­słu”, Stan­ley Coren, Galaktyka

Mie­sięcz­niki:

1. Mie­sięcz­nik „Mój Pies”, 2/2009 (209).

Kwar­tal­niki:

1. Kwar­tal­nik Mało­pol­skiego Cen­trum Dosko­na­le­nia Nauczy­cieli w Kra­ko­wie “Hej­nał Oświa­towy” nr 4÷70÷2006

Kursy:

1. Kurs dyplo­mowy COAPE, Prak­tyczne aspekty zacho­wań i szko­le­nia zwie­rząt domo­wych, Moduł 2

Strony inter­ne­towe:

1. http://www.dogs.gd.pl

[1] Kwar­tal­nik Mało­pol­skiego Cen­trum Dosko­na­le­nia Nauczy­cieli w Kra­ko­wie “Hej­nał Oświa­towy” nr 4÷70÷2006. Krzysz­tof Polak — CZYN I KARA. SPOJRZENIE Z PERSPEKTYWY PEDAGOGA

[2] Mie­sięcz­nik „Mój Pies”, 2/2009 (209), str. 36; Arty­kuł: „Kary bez wyrzu­tów sumie­nia”, Krzysz­tof Nawrocki

[3] „Pies i Czło­wiek. Jak żyć zgod­nie pod jed­nym dachem”, Jean Donald­son, Roz­dział 5, str. 182.

[4] „Pies i Czło­wiek. Jak żyć zgod­nie pod jed­nym dachem”, Jean Donald­son, Roz­dział 5, str. 182.

[5] Mie­sięcz­nik „Mój Pies”, 2/2009 (209), str. 36; Arty­kuł: „Kary bez wyrzu­tów sumie­nia”, Krzysz­tof Nawrocki

[6] „Naj­pierw wytre­suj kur­czaka”, Karen Pryor, Roz­dział 4; str. 145.

[7] „Naj­pierw wytre­suj kur­czaka”, Karen Pryor, Roz­dział 1; str. 25.

[8] „Pies i Czło­wiek. Jak żyć zgod­nie pod jed­nym dachem”, Jean Donald­son, Roz­dział 5, str. 221.

[9] „Pies i Czło­wiek. Jak żyć zgod­nie pod jed­nym dachem”, Jean Donald­son, Roz­dział 5, str. 221.

[10] „Okiem Psa”, John Fisher, Roz­dział 5, str. 51.

[11] „Pies i Czło­wiek. Jak żyć zgod­nie pod jed­nym dachem”, Jean Donald­son, Roz­dział 5, str. 221.

[12] „Pies i Czło­wiek. Jak żyć zgod­nie pod jed­nym dachem”, Jean Donald­son, Roz­dział 5, str. 205.

[13] „Naj­pierw wytre­suj kur­czaka”, Karen Pryor, Roz­dział 1; str. 141.

[14] http://www.dogs.gd.pl/kliker/teoria/teorie_uczenia.html

[15] „Tajem­nice psiego umy­słu”, Stan­ley Coren, Roz­dział 11, str. 196

[16] Kurs dyplo­mowy COAPE, Prak­tyczne aspekty zacho­wań i szko­le­nia zwie­rząt domo­wych, Moduł 2, str. 1

[17] Mie­sięcz­nik „Mój Pies”, 2/2009 (209), str. 36; Arty­kuł: „Kary bez wyrzu­tów sumie­nia”, Krzysz­tof Nawrocki

[18] „Naj­pierw wytre­suj kur­czaka”, Karen Pryor, Roz­dział 1; str. 141.