Pies ugryzł moje dziecko — analiza przypadku

Data Kon­sul­ta­cji: 15.04.2010
Imię i Nazwi­sko wła­ści­ciela psa: Bożena Bor­kow­ska (żona) 31 lat
Pozo­stali człon­ko­wie rodziny: Adam Bor­kow­ski (mąż) 33 lata, Maciej Bor­kow­ski (syn) 2 lata
Pies/Suka: Suka
Imię: Osa
Rasa: W typie Terier
Wiek kastracji/sterylizacji: 3 lata
Wiek: 5 lat

Pro­ble­mowe zacho­wa­nie: Pies ugryzł syna wła­ści­cieli (incy­dent powtó­rzył się 2 razy)
Opis pro­ble­mo­wego zacho­wa­nia, jego histo­ria oraz pozo­stałe infor­ma­cje, które uzy­ska­łam pod­czas wywiadu z właścicielami:

Osa to suka przy­gar­nięta ze schro­ni­ska. Wła­ści­ciele nie znali jej pocho­dze­nia, rów­nież w schro­ni­sku z któ­rego ją adop­to­wali nie otrzy­mali takich infor­ma­cji. Suczka została przy­gar­nięta ze schro­ni­ska w wieku ok. 18 tygo­dni. Wła­ści­ciele stwier­dzili, że od początku jej zacho­wa­nie wska­zy­wało na to, iż była ona bita. Miała trud­no­ści z przy­zwy­cza­je­niem się do nowego Pana, cho­wała się przed nim, czę­sto kuliła się ze stra­chu gdy ten pod­niósł rękę, krzyk­nął, bądź cyt.: „pró­bo­wał zdy­scy­pli­no­wać”. Jed­nakże jak twier­dzą wła­ści­ciele przy­zwy­cza­iła się do niego i cyt.: ”czuła przed nim respekt”. Metody dys­cy­pli­no­wa­nia, które sto­so­wali wła­ści­ciele to dawa­nie klap­sów gazetą (jak zasły­szeli, kiedy karci się psa gazetą pies nie widzi bez­po­śred­niego związku kary z wła­ści­cie­lem, tylko przed­mio­tem, któ­rym doko­ny­wana jest kara – w tym wypadku gazetą).

W prze­szło­ści – kiedy adop­to­wali Osę, wła­ści­ciele pra­co­wali poza domem śred­nio po 8–9 godzin dzien­nie, suka wtedy prze­by­wała w domu sama. Jed­nakże przed każ­dym wyj­ściem do pracy jak i po przyj­ściu, Osa wycho­dziła na spa­cer, z któ­rych każdy trwał po godzinę. Psu wtedy rzu­cano piłeczkę i zabawki, które chęt­nie apor­to­wała. Week­endy i wszyst­kie dni wolne spę­dzali dosyć aktyw­nie. Były to wyjazdy w góry, nad jeziora, pod namioty. Wtedy to, o ile nie były to wyjazdy zagra­niczne zabie­rali Osę ze sobą.

Osa nigdy nie była na szko­le­niu. Metody dys­cy­pli­no­wa­nia sto­so­wane przez wła­ści­cieli były jak omó­wione powy­żej – klapsy przy uży­ciu gazety, przy czym po zapre­zen­to­wa­niu pro­ble­mo­wego zacho­wa­nia (ugry­zie­nia dziecka Osa dostała klapsy gołą ręką).
Poza tym, suczka jest weso­łym psia­kiem, lubi gości, któ­rzy to poświę­cają jej uwagę. Suka jed­nak nie pozwala nikomu zbli­żyć się do swo­jego koca, który leży w przed­po­koju. Podobno każdy odwie­dza­jący jest infor­mo­wany, aby wycho­dząc z pokoju nie nadep­nąć na jej kocyk. Od 5 lat kocyk znaj­duje się w tym samym miej­scu, w przed­po­koju. Jest to miej­sce stra­te­giczne na dro­dze do wszyst­kich pozo­sta­łych pomiesz­czeń a także wej­ścia do domu. Wła­ści­ciele poin­for­mo­wali mnie, iż pro­ble­mowe zacho­wa­nia Osy nie powta­rzały się w innych miej­scach w domu – pre­zen­to­wała je jedy­nie na swoim kocyku.

Ok. 10 mie­sięcy przed poja­wie­niem się głów­nego pro­blemu, nastą­piła zmiana w życiu wła­ści­cieli, uro­dziło się dziecko. W trak­cie ciąży Pani Bożena prze­by­wała na zasiłku cho­ro­bo­wym. Poświę­cała ona wtedy psu wię­cej czasu, gdyż wie­działa, że po naro­dzi­nach dziecka będzie go miała dużo mniej, stąd chciała jej to „wyna­gro­dzić”. Kiedy uro­dził się syn, Osa coraz mniej czasu spę­dzała z wła­ści­cie­lami. Dwa godzinne spa­cery zmie­niły się w spa­cery na tak zwane „szyb­kie siku”, które z reguły nie trwały dłu­żej niż 10–15 minut. W więk­szo­ści przy­pad­ków, próby zain­te­re­so­wa­nia psa dziec­kiem koń­czyły się odda­le­niem psa na kocyk. Wła­ści­cielka przy­znała, że od naro­dzin syna Osa, dosyć dużo czasu spę­dzała na kocyku (szcze­gól­nie w obec­no­ści Pana który nie tole­ro­wał prób obwą­chi­wa­nia dziecka, kiedy jed­nak nie było męża w domu Osa mogła pozwo­lić sobie na więcej).

Po ok. 10 mie­sią­cach od uro­dze­nia Maćka miał miej­sce pierw­szy incy­dent, kiedy to syn poracz­ko­wał na kocyk Osy ta z kolei go ugry­zła (podobno bez ostrze­że­nia). Wła­ści­ciele skar­cili psa (kara cie­le­sna). Parę mie­sięcy po pierw­szym, miał miej­sce kolejny incy­dent. Maciuś został ugry­ziony na kocyku u Osy. Osa ponow­nie została skar­cona. Wła­ści­ciele stwier­dzili, że nie mogą nara­żać życia wła­snego dziecka i posta­no­wili poszu­kać pomocy u psiego psy­cho­loga dając psu ostat­nią szansę.

Poza tymi dwoma incy­den­tami na kocyku, jak stwier­dzili wła­ści­ciele Osa uwiel­bia Maćka i czę­sto się razem bawią. Ponad to syn czę­sto wędro­wał na kocyk do Osy przed i pomię­dzy tymi dwoma incy­den­tami. Wędrówki te nigdy nie koń­czyły się ugry­zie­niem dziecka.
Pod­czas wizyty rów­nież wła­ści­ciele zwró­cili uwagę na to, że Osa boi się burzy, wtedy czę­sto zacho­wuje się dziw­nie, wcho­dzi pod łóżeczko Oliwki lub do łazienki i żadną siłą nie da się jej stam­tąd wycią­gnąć. Wła­ści­cielka uspo­kaja ja wtedy czule głasz­cząc i prze­ma­wia­jąc do niej. Wła­ści­ciel nato­miast (jeżeli jest w domu wypra­sza ją na kocyk).

Rela­cje z innymi psami są w porządku, Osa bar­dzo się cie­szy na wszel­kie kon­takty z psami, jest bar­dzo przy­jaź­nie do nich nasta­wiona.
Osa w prze­szło­ści prze­szła ostrą infek­cję ucha, która została zale­czona. Jed­nakże do tej poty nie da się dotknąć w ucho.
Osa jest kar­miona jeden raz dzien­nie zazwy­czaj w porach wie­czor­nych. Wła­ści­cielka przy­go­to­wuje dla niej posiłki i taki posi­łek składa się z 1/3 zmie­lo­nego kur­czaka, bądź innego mięsa, 1/3 ryżu lub maka­ronu oraz 1/3 mar­chewki. Poza tym dieta psa nie jest uzu­peł­niana w żadne inne skład­niki odżyw­cze, wita­miny czy mikro­ele­menty. Woda nie jest dostępna cały czas, gdyż Osa czę­sto ja roz­lewa, roz­dep­tuje, strze­puje z sier­ści brody co jak uznali wła­ści­ciele jest mało higie­niczne, szcze­gól­nie przy dziecku. Wodę dostaje parę razy dzien­nie przy wła­ści­cie­lach po czym miska odkła­dana jest na kuchenny blat.

Obser­wa­cje w trak­cie wizyty:
Pomimo, iż wła­ści­ciele twier­dzili, że Osa (poza dwoma incy­den­tami na kocyku) uwiel­bia chłopca, zauwa­ży­łam, że w trak­cie inte­rak­cji pies – dziecko, pies wyka­zuje wyraź­nie znaki zanie­po­ko­je­nia. Pod­czas tych inte­rak­cji Osa zasto­so­wała wiele sygna­łów uspo­ka­ja­ją­cych. Prze­cią­gała się, zie­wała, obli­zy­wała nos, dra­pała się, odwra­cała głowę. Chło­piec pod­cho­dził do psa bez­po­śred­nio, wycią­gał do niego ręce, goniła wokół stołu, pró­bo­wała kar­mić chrup­kami. Wbrew prze­ko­na­niom rodzi­ców pies nie był zre­lak­so­wany a zestre­so­wany tą sytu­acją. Dawał wszel­kie „psie” sygnały ku temu, że sytu­acja w jakiej się zna­lazł nie była dla niego kom­for­towa. Próby wyj­ścia z pokoju, czy scho­wa­nia się w kąt były nie­sku­teczne, gdyż dziecko wędro­wało za psem.

Popro­si­łam rodzi­ców aby unie­moż­li­wili chłopcu kon­takt z psem. Wła­ści­ciel wysłał psa na kocyk. Kiedy pró­bo­wa­łam przejść z pokoju do łazienki, nie zwra­ca­jąc uwagi na psa Osa wyraź­nie znie­ru­cho­miała, a następ­nie poka­zała zęby. Ze wzglę­dów bez­pie­czeń­stwa wyco­fa­łam się i popro­si­łam o zało­że­nie psu kagańca pomimo, iż wła­ści­ciele poin­for­mo­wali mnie, że Osa nic mi nie zrobi pod warun­kiem, że nie nadepnę na jej kocyk. Kiedy pró­bo­wa­łam podejść do kocyka Osa powtó­rzyła całą sekwen­cję – znie­ru­cho­miała, poka­zała zęby i warknęła.

Pod­czas wizyty rzu­ciła mi się w oczy nie­zgod­ność pomię­dzy wła­ści­cie­lami co do spo­sobu trak­to­wa­nia psa. Wła­ści­cielka jest nieco bar­dziej „wylu­zo­wana” jeżeli cho­dzi o kon­takty psa z dziec­kiem czy kwe­stie prze­by­wa­nia psa w innych pomiesz­cze­niach za wyjąt­kiem przed­po­koju, wła­ści­ciel nato­miast woli jeżeli pies pozo­staje na swoim kocyku i widać wyraźne poiry­to­wa­nie kiedy ten opusz­cza go bez zezwo­le­nia.
W trak­cie obser­wa­cji zauwa­ży­łam rów­nież, że pies upo­rczy­wie dra­pie się.

Cel spre­cy­zo­wany przez wła­ści­cieli: Nie dopu­ścić wię­cej do incy­den­tów ugry­zień dziecka jako cel główny. Zała­go­dzić lęki Osy przed burzą.
W pierw­szej kolej­no­ści zajmę się ocena nastroju psa na co dzień, oceną emo­cji w trak­cie wyko­ny­wa­nego zacho­wa­nia oraz oceną wzmoc­nień.
Waż­nym kro­kiem jest roz­po­zna­nie nastroju emo­cjo­nal­nego samo­po­czu­cia zwie­rzę­cia w nor­mal­nych sytu­acjach, a więc jak dane zwie­rzę czuje się ogól­nie na co dzień, poza sytu­acjami pro­ble­mo­wymi.

Jak zapre­zen­to­wa­łam na rysunku nr 1. nastrój Osy można oce­nić jako psa będą­cego wyraź­nie zanie­po­ko­jo­nym. Osa wydaje być się cały czas czujna i uważna na chłopca, nawet będąc na kocyku „czuwa”.

W każ­dym przy­padku to wła­śnie codzienny nastrój psa wymaga przede wszyst­kim uwagi, nad emo­cjami można popra­co­wać dopiero wtedy kiedy dopro­wa­dzimy do usta­bi­li­zo­wa­nia się nastroju OSY przy­naj­mniej na pozio­mie umoż­li­wia­ją­cym komu­ni­ka­cje z nią.

Poziom nastroju pod­lega pro­ce­sowi home­osta­tycz­nej regu­la­cji. Emo­cjo­nalny mózg stara się utrzy­mać tak zwany stan zado­wo­le­nia , dążąc do wyrów­na­nia każ­dego odchy­le­nia od „nor­mal­nego” poziomu. Jak zauwa­ży­łam Osa dosyć inten­syw­nie pie­lę­gnuje swoje ciało – szcze­gól­nie będąc na kocyku. Może być to reak­cja psa będą­cego pod wpły­wem stresu bądź braku moż­li­wo­ści reali­za­cji zacho­wań pod­trzy­mu­ją­cych nor­malne emo­cjo­nalne samo­po­czu­cie. W sytu­acji nie­moż­no­ści reali­za­cji tych wła­ści­wych dla gatunku zacho­wań mogło dojść do ukształ­to­wa­nia zacho­wań pod­trzy­mu­ją­cych nastrój. Przy­wró­ce­nie dobrego emo­cjo­nal­nego samo­po­czu­cia poprzez danie moż­li­wo­ści psu wyko­ny­wa­nia innych samo nagra­dza­ją­cych zacho­wań powo­duje, że pies jest lepiej przy­go­to­wany na pora­dze­nie sobie z nie­przy­jem­nymi emo­cjami. Wła­ści­ciele, od czasu uro­dze­nia dziecka nie poświę­cają psu nale­ży­tej uwagi, spa­cery oraz kon­takty socjalne zostały ogra­ni­czone a ponie­waż jej istotne, emo­cjo­nalne potrzeby prze­stały być zaspo­ka­jane, jej zacho­wa­nie służy wyrów­na­niu stanu emocjonalnego.

Sfor­mu­ło­wa­nie opi­nii o tym, co prze­żywa zwie­rzę w cza­sie pro­ble­mo­wego zacho­wa­nia jest nie­zwy­kle istotne – czy boi się, prze­żywa fru­stra­cję, złość, jest smutny, czy może rado­śnie pod­nie­cony. Osa nauczyła się, że ugry­zie­nie dziecka powo­duje natych­mia­stowe zabra­nie go przez wła­ści­cieli z kocyka w związku z czym odda­lają oni od psa nie­bez­pie­czeń­stwo. A więc w kate­go­riach emo­cji strach Osy zamie­nia się w uczu­cie ulgi, kiedy zwięk­sza się dystans pomię­dzy nią a dziec­kiem. Kiedy Osa ujrzy chłop­czyka, pierw­szą reak­cją jaką pre­zen­tuje jest zanie­po­ko­je­nie. Kiedy chło­piec zbliża się do kocyka i wyciąga ręce w kie­runku głowy Osa odczuwa lęk (zaczyna kła­pać zębami i war­czeć), kiedy dziecko nie odczy­tuje jej sygna­łów Osa gry­zie a lęk zastę­po­wany jest poprzez uczu­cie ulgi, kiedy wła­ści­ciele zabie­rają dziecko z kocyka. Nie ma zna­cze­nia, że chwilę potem nastę­puje kara, gdyż jest ona wyko­nana za późno aby Osa mogła sko­ja­rzyć ją ze swoim zacho­wa­niem. Naj­pierw wła­ści­ciele zabie­rają dziecko z kocyka, spraw­dzają czy wszystko jest w porządku. Kara nato­miast poja­wia się parę minut póź­niej.

Pro­ble­mowe zacho­wa­nie jest dla Osy nagra­dza­jące. Wzmoc­nie­niem dla niej jest to, że dziecko oddala się. Ocena emo­cji Osy poka­zuje, że doświad­cza ona emo­cji ulgi, która sama w sobie jest nagra­dza­jąca. Ważną czę­ścią oceny wzmoc­nień jest roz­wa­że­nie jakie wzmac­nia­jące formy aktyw­no­ści mogą być wyko­rzy­stane w pro­gra­mie mody­fi­ka­cji zacho­wa­nia. By zmie­nić nie­po­żą­dane zacho­wa­nie nie wystar­czy po pro­stu unie­moż­li­wić zwie­rzę­ciu jego wyko­ny­wa­nia. Trzeba nauczyć go zacho­wa­nia alter­na­tyw­nego, które jest w takim samym lub w więk­szym stop­niu nagra­dza­jące. Moż­liwe jest, że nie­po­żą­dane zacho­wa­nie wystą­piło ponie­waż zwie­rzę nie mogło pre­zen­to­wać, waż­nych wro­dzo­nych wzor­ców zacho­wa­nia i musiało zro­bić coś, co może pod­trzy­mać nie­zbędny stan zado­wo­le­nia. Aby to oce­nić stwo­rzę w dal­szej czę­ści bilans przy­jem­no­ści OSY.

Wiele pro­ble­mów z zacho­wa­niem zwie­rząt bie­rze się z braku moż­li­wo­ści pre­zen­to­wa­nia sil­nych, wro­dzo­nych wzor­ców zacho­wa­nia. Zwie­rzęta te wybie­rają w zamian inne, nie­od­po­wied­nie dla nas zacho­wa­nia. Te z kolei staja się uza­leż­nia­ją­cymi ste­ro­wa­nymi dopa­miną zacho­wa­niami pole­ga­ją­cymi na poszu­ki­wa­niu przy­jem­no­ści.

Powyż­szy bilans przy­jem­no­ści został spo­rzą­dzony w opar­ciu o typ rasy terier, gdyż bar­dzo waż­nym jest podej­ście do danego przy­padku bio­rąc pod uwagę jego indy­wi­du­alne wzorce zacho­wać (łań­cuch łowiecki) pre­zen­to­wane dla danej rasy, ale rów­nież ści­śle uza­leż­nione od kon­kret­nego przy­padku i jego indy­wi­du­al­nych potrzeb. „(…) różne rasy psów, orga­ni­zują swoją struk­turę socjalną na różne spo­soby. Co jest ważne dla jed­nej rasy, w ter­mi­nie „reguł stada” i sys­te­mów komu­ni­ka­cyj­nych nie koniecz­nie musi być ważne dla innej rasy”. ”Praw­do­po­dob­nie nie ma cze­goś takiego jak „pies”, nato­miast powin­ni­śmy defi­nio­wać każdą rasę zgod­nie z jej wielce indy­wi­du­al­nymi i zło­żo­nymi wzor­cami zacho­wań”
Bilans przy­jem­no­ści Osy jest zabu­rzony prak­tycz­nie na każ­dej płasz­czyź­nie. W prze­szło­ści wła­ści­ciele poświę­cali psu dużo wię­cej czasu, a codzien­nie spa­cery trwały ponad 2 godziny. Pod­czas tych spa­ce­rów Osa miała oka­zję eks­plo­ro­wać teren i bawić się z wła­ści­cie­lami, apor­to­wać piłkę, bawić się w prze­cią­ga­nie zabawki. W chwili obec­nej spa­cery zostały dra­stycz­nie ogra­ni­czone i pole­gają one jedy­nie na spa­ce­rze na smy­czy wokół bloku. „Na pozio­mie neu­ro­lo­gicz­nym sys­tem zabawy działa w ten spo­sób, że pro­wa­dzi do zwięk­sze­nia poziomu dopa­miny w mózgu. ZABAWA daje także zwie­rzę­tom oka­zje do ćwi­cze­nia umie­jęt­no­ści polo­wa­nia i zacho­wań repro­duk­cyj­nych.” Bar­dzo waż­nym jest dostar­cze­nie Osie tego rodzaju sty­mu­la­cji w celu pod­trzy­ma­nia dobrego „nastroju”.

Kon­takty socjalne –suka z reguły jest wyga­niana z pokoju, w któ­rym jest dziecko, gdyż wła­ści­ciel nie życzy sobie kon­tak­tów psa z dziec­kiem. Wła­ści­cielka, głów­nie pod nie­obec­ność męża zezwala psu i dziecku na wspólną zabawę. Osa nie jest czę­sto gła­skana i przy­tu­lana, gdyż zda­niem wła­ści­ciela nie­ład­nie pach­nie. Osa to pies bar­dzo towa­rzy­ski, w prze­szło­ści bar­dzo dużo czasu spę­dzała ze swoim Pań­stwem towa­rzy­sząc im we wszel­kiego rodzaju wyciecz­kach. Kiedy weszłam do domu pies przy­wi­tał mnie mer­da­niem ogona. Jed­nakże dosyć szybko został wygo­niony z pokoju. Potrzeby socjalne psa są zaspa­ka­ja­nie na bar­dzo niskim pozio­mie.
Suka prze­by­wa­jąc na swoim kocyku dosyć inten­syw­nie „pie­lę­gno­wała” swoje ciało. Wyli­zy­wała łapy, robiła to dosyć upo­rczy­wie. Moż­liwe, że u pod­łoża tego zacho­wa­nia począt­kowo leżały reak­cje aler­giczne. Nato­miast takie zacho­wa­nie samo w sobie jest wewnętrz­nie nagra­dza­jące. Suka praw­do­po­dob­nie wypra­co­wała sobie spo­sób alter­na­tyw­nego zacho­wa­nia, przy­no­szą­cego satys­fak­cje i ulgę. W sytu­acji nie­moż­no­ści reali­za­cji wła­ści­wych dla gatunku lub typu zwie­rzę­cia zacho­wań mogło dojść do wypra­co­wa­nia zacho­wań pod­trzy­mu­ją­cych nastrój jak na przy­kład pie­lę­gna­cja swo­jego ciała.

Jedze­nie – pomimo, że Osa dostaje jeść raz dzien­nie, jest to dosyć duża por­cja jedze­nia na raz. Znacz­nie lepiej będzie tę sama por­cie roz­dzie­lić na 3–4 małe posiłki tym samym mini­ma­li­zu­jąc waha­nia cukru we krwi.
Odpo­czy­nek, sen – pomimo, iż Osa wiele czasu prze­bywa na swoim posła­niu – nie jest to miej­sce w któ­rym wypo­czywa. Wydaje się być zawsze czujna, a szcze­gól­nie wtedy gdy ktoś znaj­duje się na przed­po­koju, co z pew­no­ścią dzieje się bar­dzo czę­sto z uwagi na fakt, iż jest to miej­sce stra­te­giczne sąsia­du­jące z wszyst­kimi pomiesz­cze­niami. Kocyk nie jest miej­scem bez­piecz­nym i takim gdzie rze­czy­wi­ście może się udać w celu wypo­czynku. Sytu­ację pogar­sza dziecko, które natu­ral­nie jest zain­te­re­so­wane psem w związku z czym wędrówki w kie­runku kocyka zda­rzają się czę­sto. Czas wypo­czynku psa powi­nien zostać zbi­lan­so­wany a suka powinna mieć swoje miej­sce w domu gdzie nikt nie będzie jej prze­szka­dzał.
Pro­ble­mowe zacho­wa­nie Osy to ugry­zie­nie dziecka. W związku z tym w tym miej­scu warto się przyj­rzeć jakie czyn­niki wywo­łują agre­sję czyli kto, co, dla­czego i w jakich oko­licz­no­ściach. Odpo­wie­dzi na te pyta­nia pozwolą opra­co­wać tech­niki postę­po­wa­nia, dzięki któ­rym będzie moż­liwa mody­fi­ka­cja nie­po­żą­da­nego zacho­wa­nia, czyli ogra­ni­cze­nie i wyeli­mi­no­wa­nie agresji.

Opra­co­wano model agre­sji, w któ­rym zawarta jest próba upo­rząd­ko­wa­nia wywo­łu­ją­cych ją bodź­ców. Można go zasto­so­wać do bar­dzo licz­nych przy­pad­ków, w któ­rych do pogry­zie­nia docho­dzi w sku­tek zadzia­ła­nia wielu bodź­ców. Jest to tak zwany model pro­gowy. Każdy pies ugry­zie, kiedy zosta­nie prze­kro­czony pewien próg, za któ­rym koń­czy się jego tolerancja.”

Zebrane infor­ma­cje oraz opis zda­rze­nia, w któ­rym doszło do ataku wyraź­nie poka­zały, że na zaist­niałą sytu­ację miało wpływ sze­reg czyn­ni­ków, które prze­kro­czyły próg tole­ran­cji Osy. Osa jak każdy pies, jest w sta­nie tole­ro­wać pewne natę­że­nie dys­kom­fortu czy napię­cia, jed­nakże prze­kro­cze­nie tego progu skut­kuje ugry­zie­niem. Pod­czas setek lat ewo­lu­cji psy wypra­co­wały sobie cały zestaw sygna­łów gro­żą­cych, które pre­zen­tują w sytu­acji zagro­że­nia po to, by odda­lić jego źró­dło. Są to: war­cze­nie, poka­zy­wa­nie zębów i kła­pa­nie zębami w powie­trze, oka­zy­wane sekwen­cyj­nie. Dopiero jeśli te sygnały nie skut­kują, lub sytu­acja wydaje się psu na tyle zagra­ża­jąca, że nie ma czasu na ich oka­zy­wa­nie, ucieka się do ataku i gry­zie. Poszcze­gólne czyn­niki skła­da­jące się na sytu­ację sumują się powo­du­jąc prze­kro­cze­nie naj­wyż­szego progu – ataku.
W przy­padku Osy te ele­men­tarne czyn­niki to: dziecko, podej­ście do kocyka, męż­czy­zna, burza, doty­ka­nie uszu. Już przy docho­dze­niu do kocyka Osa nie­ru­cho­miała, chwilę po tym zaczy­nała war­czeć i kla­pać zębami (przy czym progi war­cze­nia i kła­pa­nia zębami są bar­dzo do sie­bie zbli­żone –jak zobra­zo­wa­łam na rys. 3). Wła­ści­ciel poin­for­mo­wał mnie, że syn wiele razy wcho­dził na kocyk psa przed i pomię­dzy zda­rze­niami i nic złego się nie działo. Można by więc wysu­nąć zało­że­nie, że mógł wystą­pić jesz­cze jeden czyn­nik, który wraz z pozo­sta­łymi zło­żył się na poziom prze­kra­cza­jący próg ataku. Możemy wysnuć przy­pusz­cze­nie, że był to dys­kom­fort jaki odczu­wał pies w trak­cie doty­ka­nia go za bolą­cym uchem. Czyn­niki ryzyka oraz progi reak­cji zostały ujęte na rysunku numer 3. Na rysunku numer 4 nato­miast zobra­zo­wane są 3 czyn­niki nakła­da­jące się na sie­bie i prze­kra­cza­jące próg wytrzy­ma­ło­ści Osy, co w efek­cie dopro­wa­dza do ataku. Na dia­gra­mie posta­no­wi­łam ująć rów­nież pozo­stałe czyn­niki ryzyka – t.j. np.: burzę. Choć nie przy­czy­niła się ona w żaden spo­sób do zaist­nia­łego incy­dentu to na rysunku widać jak szybko progi zosta­łyby prze­kro­czone i jak szybko nastą­piłby atak, gdyby w trak­cie burzy podejść do kocyka psa. Zna­jąc progi reak­cji Osy możemy postą­pić w dwój­na­sób – po pierw­sze kon­tro­lo­wać pro­blem pole­ga­jący na nie­do­pusz­cza­niu do sytu­acji, w któ­rych może wystą­pić zacho­wa­nie agre­sywne. W tym wypadku wydaje się to roz­wią­za­niem jakie powin­ni­śmy zasto­so­wać natych­miast, nie chcemy bowiem aby ataki się powtó­rzyły. Zasu­ge­ro­wa­łam wła­ści­cie­lom aby kocyk z przed­po­koju prze­nie­śli w inne, spo­koj­niej­sze miej­sce, takie w któ­rym pies będzie czuł się bez­pieczny i takie do któ­rego dostępu nie będzie miało dziecko. Zamiast koca można by wpro­wa­dzić tzw. ken­nel klatkę, do któ­rej pies będzie mógł się scho­wać. Spo­koju psa nie może zakłó­cać dziecko toteż pro­po­nuję roz­wią­za­nie zain­sta­lo­wa­nia spe­cjal­nych bra­mek w drzwiach unie­moż­li­wia­ją­cych bez­po­średni dostęp dziecka do psa. Kolej­nym kro­kiem będzie wpro­wa­dze­nie pro­gramu odwraż­li­wia­nia psa na bodźce, które powo­dują dys­kom­fort a które nało­żone na sie­bie mogą w efek­cie pro­wa­dzić do prze­kro­cze­nia ostat­niego progu reak­cji – ataku. Cho­dzi mi tutaj szcze­gól­nie o odwraż­li­wia­nie na dziecko, męż­czyzn, doty­ka­nie uszu (po ich uprzed­nim wyle­cze­niu) czy choćby dźwięki burzy.


Szcze­gól­nej uwagi wymaga dieta zwie­rzę­cia. Osa jest kar­miona 1 raz dzien­nie karmą przy­go­to­wana przez wła­ści­cieli i jest to 1/3 kur­czak 1/3 ryż 1/3 mar­chewka. Ponadto dieta nie jest uzu­peł­niana w żadne inne wita­miny czy mikro­ele­menty. Bar­dzo waż­nym jest zapew­nie­nie psu odpo­wied­nio zbi­lan­so­wa­nej diety tak aby ten dosta­wał wszyst­kie potrzebne orga­ni­zmowi skład­niki odżyw­cze – w odpo­wied­niej wzglę­dem sie­bie pro­por­cji. Pierw­szą rze­czą jaką zasu­ge­ro­wa­łam wła­ści­cie­lom była wizyta u wete­ry­na­rza w celu wyklu­cze­nia aler­gii pokar­mo­wej, na któ­ryś ze skład­ni­ków diety, oraz posta­wie­nie dia­gnozy odno­śnie ogól­nego stanu zdro­wia zwie­rzę­cia. Dopiero po uzy­ska­nej dia­gno­zie będzie można pod­jąć decy­zje odno­śnie naj­od­po­wied­niej­szej, zbi­lan­so­wa­nej karmy. Pra­wi­dłowe odży­wia­nie ozna­cza spo­ży­wa­nie wszyst­kich skład­ni­ków odżyw­czych, węglo­wo­da­nów, tłusz­czów, pro­tein, mine­ra­łów, wita­min oraz wody we wła­ści­wych ilo­ściach i pro­por­cjach. Jest ono nie­zbędne dla pra­wi­dło­wego roz­woju i funk­cjo­no­wa­nia orga­ni­zmu, repro­duk­cji, rege­ne­ra­cji tka­nek ciała a także zwal­cza­nia stresu i cho­rób. Rezul­ta­tem wizyty oka­zało się iż Osa była uczu­lona na lak­tozę, kur­czaka oraz białko. Dla­tego też psu została dobrana odpo­wied­nia, zbi­lan­so­wana karma nie zawie­ra­jąca powyż­szych skład­ni­ków aler­gi­zu­ją­cych. Musimy pamię­tać, że u pod­łoża zacho­wań agre­syw­nych, może leżeć brak odpo­wied­niej diety, gdyż dys­kom­fort spo­wo­do­wany złym samo­po­czu­ciem, reak­cjami aler­gicz­nymi (w przy­padku Osy swąd) w połą­cze­niu z innymi „wyzwa­la­czami”, może powo­do­wać wzmo­żony stres u psa a co za tym idzie nie­bez­pie­czeń­stwo poja­wie­nia się zacho­wań pro­ble­mo­wych – w naszym wypadku zacho­wań agresywnych.

Zapro­po­no­wa­łam wła­ści­cie­lom zmianę czę­sto­tli­wo­ści poda­wa­nia karmy do 3–4 razy dzien­nie, w celu zmniej­sze­nia wahań poziomu cukru we krwi. Niski poziom cukru we krwi rów­nież może wska­zy­wać przy­czynę poja­wie­nia się zacho­wań agre­syw­nych tam, gdzie nie zdia­gno­zo­wano innego pod­łoża pro­blemu. Obni­żony poziom cukru może rów­nież czę­ściowo tłu­ma­czyć prze­cho­dze­nie nie­któ­rych zwie­rząt z głę­bo­kiego snu w stan agre­sji, gdy mózg ma zbyt mało ener­gii, by podej­mo­wał racjo­nalne decy­zje. Wła­ści­ciele rów­nież nie mogą ogra­ni­czać psu dostępu do wody.
Sprawą pro­ble­ma­tyczną dla wła­ści­cieli jest rów­nież zacho­wa­nie psa pod­czas burzy. Osa staje się wtedy bar­dzo nie­spo­kojna, cho­dzi, nie umie sobie zna­leźć miej­sca, zda­rzyło się wcho­dzić pod łóżeczko dziecka, do łazienki a nawet do otwar­tej szafy. Wła­ści­ciel zazwy­czaj umiesz­cza psa na kocyku, wła­ści­cielka z kolei stara się uspo­koić ją poprzez gła­ska­nie i prze­ma­wia­nie do niej. Do wzmoc­nie­nia i utrwa­le­nia lęków przy­czy­niło się zacho­wa­nie wła­ści­cielki, które mogło spra­wić że emo­cja leku ustę­po­wała poczu­ciu ulgi, co z kolei wzmoc­niło zacho­wa­nia lękowe.
Tera­pia w tym przy­padku na początku będzie pole­gać głów­nie na polep­sze­niu samo­po­czu­cia psa w trak­cie burzy, w dal­szej kolej­no­ści na odwraż­li­wia­niu. Z tym, że odwraż­li­wia­nie nie może prze­bie­gać w obec­nym burz­li­wym okre­sie roku, gdyż jest ono prze­pro­wa­dzane stop­niowo, w związku z czym nie możemy sobie pozwo­lić na to aby w trak­cie pro­cesu Osa została nasta­wiona na dzia­ła­nie praw­dzi­wego czyn­nika stre­su­ją­cego. Stąd też pracę nad odwraż­li­wia­niem zosta­wi­li­śmy na okres póź­niej­szy – paź­dzier­nik 2010.

Po pierw­sze, w trak­cie burzy należy zapew­nić psu bez­pieczną przy­stań. W prak­tyce ozna­cza to pozo­sta­wie­nie otwar­tych pomiesz­czeń do łazienki, pokoju. Pies sam sobie wybie­rze miej­sce, w któ­rym prze­czeka burzę. Osa wybrała sobie ciemną łazienkę.

Dodat­kowo tez zapro­po­no­wa­łam wła­ści­cie­lom wizytę u leka­rza wete­ry­na­rii, który w trak­cie trwa­nia burz­li­wych okre­sów, ewen­tu­al­nie mógłby wpro­wa­dzić tera­pię far­ma­ko­lo­giczną. W sytu­acji lęku przed burzą może być nie­zbędna poprawa nastroju psa, gdyż nasta­wie­nie na dzia­ła­nie bodź­ców lęko­wych może per­ma­nent­nie obni­żać samo­po­czu­cie emo­cjo­nalne. Lekiem który popra­wia nastrój, wspo­maga ucze­nie się i zapa­mię­ty­wa­nie jest clo­mi­pra­mine, który blo­kuje wychwyt zwrotny sero­to­niny, powo­du­jąc w ten spo­sób ponie­sie­nie nastroju. W cza­sie kiedy nad­ciąga burza sku­teczny rów­nież jest dia­ze­pam, który ma za zada­nie łago­dzić prze­ży­wa­nie lęku i blo­ko­wać pamięć nie­przy­jem­nych zda­rzeń. Ponie­waż dia­ze­pam jest usu­wany szybko z orga­ni­zmu nie wpływa nega­tyw­nie na reali­zo­wany w toku tera­pii pro­gram mody­fi­ka­cji zacho­wa­nia. Nie­które źró­dła podają, iż sku­tecz­nym jest poda­wa­nie mela­to­niny, gdyż ten hor­mon może spra­wić, ze pies sta­nie się bar­dziej zre­lak­so­wany i mniej prze­jęty tym, co dzieje się wokół. Jed­nakże zasto­so­wa­nie jakich­kol­wiek środ­ków far­ma­ko­lo­gicz­nych powinno być uzgod­nione i sto­so­wane ści­śle w poro­zu­mie­niu z leka­rzem wete­ry­na­rii. Stąd też skie­ro­wa­łam wła­ści­cieli na kon­sul­ta­cję wete­ry­na­ryjną.
Jako pomoc w radze­niu sobie ze sta­nami lęko­wymi Osy, głów­nie jako część pro­gramu mody­fi­ka­cji zacho­wa­nia zale­ci­łam wła­ści­cie­lom zasto­so­wa­nie pre­pa­ratu D.A.P w postaci dyfu­zora wkła­da­nego do kon­taktu. Psie fero­mony kojące, jak sama nazwa wska­zuje, dzia­łają uspo­ka­ja­jąco, łago­dząc prze­ży­wany lęk i stres. Zaprze­sta­nie dzia­ła­nia fero­mo­nów koją­cych jest waż­nym czyn­ni­kiem powo­du­ją­cym stres w momen­cie odsa­dze­nia szcze­niąt. Bada­nia wyka­zały, że uspo­ka­ja­jące wła­ści­wo­ści tych fero­mo­nów utrzy­mują się także u doro­słych psów. Pole­ci­łam aby dyfu­zor był włą­czony do kon­taktu przez cały okres burzowy.

Prze­pro­wa­dzi­łam z klien­tami krótką roz­mowę na temat inte­rak­cji pies – dziecko, w szcze­gól­no­ści na temat wła­ści­wego podej­ścia i kon­tro­lo­wa­nej zabawy psa z dziec­kiem. Nie można bowiem dopusz­czać do sytu­acji kiedy dziecko naru­sza prze­strzeń psa. Kwe­stie bez­pie­czeń­stwa są tutaj bar­dzo ważne – z resztą nie tylko dziecka, ale także odwie­dza­ją­cych gości. Przed­sta­wi­łam wła­ści­cie­lom progi reak­cji Osy, gdyż uzna­łam za ważne aby wła­ści­ciele zda­wali sobie sprawę jakie bodźce mogą przy­czy­nić się do wystą­pie­nia reak­cji agre­syw­nych. Nauczy­łam rodzi­ców dostrze­gać sygnały uspo­ka­ja­jące jakie wysyła Osa oraz kiedy je wysyła.

Zapro­po­no­wany pro­gram tera­pii podzie­li­łam na kilka eta­pów, po to, aby nie wpro­wa­dzać za wiele rze­czy jed­no­cze­śnie czę­ściej moty­wu­jąc wła­ści­cieli szyb­kimi i czę­stymi suk­ce­sami osią­ga­nymi na każ­dym eta­pie pro­gramu. Dla każ­dego etapu została utwo­rzona skala cza­sowa. Wszyst­kie ćwi­cze­nia zostały prze­ćwi­czone prak­tycz­nie – przy czym nauka pro­stych komend była naj­bar­dziej moty­wu­jąca dla wła­ści­cieli, gdyż wra­że­nie na nich wywarły szyb­kie postępy Osy.

W pla­nie tera­peu­tycz­nym w pierw­szej kolej­no­ści zapro­po­no­wa­łam:
Wizytę u leka­rza wete­ry­na­rii celem wyklu­cze­nia bądź zdia­gno­zo­wa­nia aler­gii na któ­ryś ze skład­ni­ków pokarmu (ew. w przy­padku dia­gnozy aler­gii – dobra­nia odpo­wied­niej karmy), oceny ogól­nego stanu zdro­wia oraz moż­li­wo­ści zasto­so­wa­nia pomocy far­ma­ko­lo­gicz­nej w zakre­sie lęku przed burzą.

  1. Tera­pia pole­ga­jąca na unie­moż­li­wie­niu. Kocyk psa powi­nien zostać prze­nie­siony w inne miej­sce gdzie Osa będzie mogła w spo­koju odpo­czy­wać (pro­po­zy­cja ken­nel klatki, bądź innej budki) Zain­sta­lo­wa­nie w drzwiach bra­mek unie­moż­li­wia­ją­cych łatwe prze­do­sta­nie się dziecka do psa.
  2. Popra­wie­nie nastroju psa w trak­cie burz poprzez udo­stęp­nie­nie mu „bez­piecz­nego portu” oraz wspo­ma­ga­nia D.A.P.
  3. Zmiana czę­sto­tli­wo­ści poda­wa­nia karmy (oraz zmiana karmy na hipo­aler­giczną po kon­sul­ta­cji z lekarzem)
  4. Już przy wpro­wa­dze­niu i wyko­na­niu powyż­szych zało­żeń Osa powinna się bar­dziej wyci­szyć, posła­nie w miej­scu spo­koj­niej­szym nie będzie nara­żało ją na takie stresy jak dotych­czas. Rów­nież główny czyn­nik stre­su­jący – dziecko, zosta­nie wyeli­mi­no­wane. Wpro­wa­dze­nie zwięk­szo­nej czę­sto­tli­wo­ści kar­mie­nia zmi­ni­ma­li­zuje waha­nia poziomu cukru a odpo­wied­nia karma (hipo­aler­giczna) spo­wo­duje że znik­nie swąd psa w związku z czym zmniej­szy się jego wraż­li­wość na dotyk.Jeżeli pies był szko­lony bez zasto­so­wa­nia tech­nik wzmac­nia­nia pozy­tyw­nego jest praw­do­po­dobne, że doświad­czył wię­cej nega­tyw­nych niż pozy­tyw­nych zda­rzeń. Wspól­nie z wła­ści­cie­lami wybra­li­śmy nagrody szcze­gól­nie moty­wu­jące Osę i usta­wi­li­śmy je wg. skali jej pre­fe­ren­cji. Przy czym rów­nież przy wybo­rze moty­wa­tora trzeba pamię­tać, że ta skala będzie się zmie­niać (kiedy jakaś potrzeba psa zosta­nie zaspo­ko­jona praw­do­po­dob­nie inna prze­su­nie się na jej miej­sce w skali waż­no­ści)
    a) apor­to­wa­nie piłeczki
    b) kon­takt socjalny z wła­ści­cie­lami
    c) jedzenie
  5. Odwraż­li­wia­nie
    a) Na dziecko

    Na samym początku Osa musi nauczyć się tego, że prze­by­wa­nie w pobliżu dziecka wiąże się z dobrymi rze­czami, które ja spo­ty­kają, a nie ze złymi. Do tej pory dziecko rów­nało się z wygo­nie­niem psa na kocyk. W „rozu­mie­niu” psa kiedy poja­wia się dziecko, koń­czy się cos przy­jem­nego (na przy­kład moż­li­wość prze­by­wa­nia w pokoju z wła­ści­cie­lami). Od tej pory Osa miała być kar­miona w obec­no­ści dziecka tak aby w końcu czuła się przy nim zre­lak­so­wana. W tym wypadku cho­dzi o to aby stwo­rzyć pozy­tywne sko­ja­rze­nie — dziecko = dobre rze­czy. Maciuś przy asy­ście rodzi­ców miał rów­nież rzu­cać psu smakołyki.

    b) Dotyk za uchem

    Podob­nie będziemy postę­po­wać w odwraż­li­wia­niu psa na dotyk za uchem. W tej sytu­acji jed­nak musie­li­śmy cze­kać na dia­gnozę leka­rza, odno­śnie wyklu­cze­nia cho­roby ucha – nie chcemy zra­zić psa do dotyku jesz­cze bar­dziej (gdyby na przy­kład taki dotyk spra­wiał mu ból). W tym wypadku rów­nież posłu­żymy się smacz­kami dawa­nymi za każde zbli­że­nie się ręki w kie­runku głowy a w efek­cie za pogła­ska­nie za uchem, przy czym należy pamię­tać, iż w przy­padku jakie­go­kol­wiek dys­kom­fortu odczu­wa­nego przez psa trzeba będzie wró­cić do poprzed­niego etapu i powta­rzać go przez kolejną sesje, aż pies nie będzie gotowy na kolejny krok.

    c) Dźwięki burzy.

    Ter­min odwraż­li­wia­nia na dźwięki burzy usta­li­li­śmy na mie­siąc paź­dzier­nik kiedy okresy burzowe skoń­czą się. Ważne jest aby w trak­cie naszego pro­cesu nie wystą­piły czyn­niki, które nasta­wią psa na stres i spo­wo­dują cof­nię­cie się tego pro­cesu lub jego prze­rwa­nie — czyli praw­dziwa burza. Tera­pia będzie pole­gała na stop­nio­wym nasta­wia­niu psa na bodziec (dźwięk burzy nagrany na CD) i jed­no­cze­snym nagra­dza­niu psa (za zacho­wa­nia spo­kojne). Oczy­wi­ście burza to nie tylko dźwięki, ale rów­nież cała otoczka, jak zmiana ciśnie­nia atmos­fe­rycz­nego, wiatr, deszcz, bły­ska­wice ponie­waż jed­nak to dźwięk jest czyn­ni­kiem, któ­rego boja się psy i jest naj­ła­twiej­szy do odtwo­rze­nia, będzie to pierw­sza rzecz jaką zrobimy.

  6. Moż­li­wość pre­zen­to­wa­nia zacho­wań zastęp­czych zgod­nych z budże­tem przy­jem­no­ści Osya) Spa­cery – umoż­li­wie­nie psu eks­plo­ra­cji terenu, węsze­nie. Tak jak poni­żej cho­dzi nam o to aby dosto­so­wać zmiany do potrzeb Osy czyli do przed­sta­wio­nego wyżej bilansu przy­jem­no­ści psa. Pies który reali­zuje swoje potrzeby jest psem szczę­śli­wym i nie musi szu­kać żad­nych innych zacho­wań zastępczych.

    b) Spa­cery – zabawa w apor­to­wa­nie i prze­cią­ga­nie szmaty

    c) Wię­cej kon­taktu socjal­nego z psem (np. poprzez pie­lę­gna­cje psa)

    d) Kong na kocu. Kiedy wyko­ny­wane są jakieś czyn­no­ści z dziec­kiem i kiedy Osa musi pozo­sta­wać na kocyku dostaje konga wypeł­nio­nego pasz­te­tem lub coś do żucia (np. kość). Żucie, liza­nie to czyn­no­ści samo nagra­dza­jące poza tym osa wytwo­rzyła nawyk „pie­lę­gna­cji ciała” w celach poprawy swo­jego nastroju, zapew­nimy jej więc moż­li­wość pre­zen­ta­cji innego – alter­na­tyw­nego zachowania

    e) Stwo­rze­nie pozy­tyw­nego sko­ja­rze­nia z kocy­kiem. Do tej pory kocyk można powie­dzieć był „miej­scem odby­wa­nia kary”, prze­cież wyga­niano psa na kocyk dosyć czę­sto. Aby zbu­do­wać nowe – dobre sko­ja­rze­nie Osa będzie dosta­wać od wła­ści­cieli smaczki kiedy będzie sie­dzieć na kocyku.

    f) Pod­sta­wowy tre­ning z wyko­rzy­sta­niem wzmoc­nień pozy­tyw­nych. Wła­ści­ciele są oso­bami zapra­co­wa­nymi a więc gdy­bym narzu­ciła na nich jesz­cze szko­le­nie Osy praw­do­po­dob­nie poczuli by się zde­mo­ty­wo­wani ogro­mem pracy jaki na nich nało­ży­łam. Poza tym ich celem nie jest posia­da­nie per­fek­cyj­nie wyszko­lo­nego psa. Jed­nakże nauka pod­sta­wo­wych komend jak siad, waruj, przy­cho­dze­nie na zawo­ła­nie, komenda odsy­ła­jąca na kocyk powinny pomóc psu, który będzie sty­mu­lo­wany men­tal­nie oraz wła­ści­cie­lom, któ­rzy będą mieli lepiej uło­żo­nego psa, z któ­rego z kolei będą bar­dziej zado­wo­leni. W tym celu wpro­wa­dzi­łam tre­ning oparty na warun­ko­wa­niu instru­men­tal­nym pole­ga­jący na sto­so­wa­niu wzmoc­nień pozy­tyw­nych (pożą­dane zacho­wa­nie = nagroda) oraz karze nega­tyw­nej (nie­po­żą­dane zacho­wa­nie = prze­rwa­nie czyn­no­ści pożą­da­nej przez psa). Zapre­zen­to­wa­łam wła­ści­cie­lom zasady nauki komend, przy czym samo­dziel­nie wyko­nali przy mnie z suk­ce­sem naukę komendy siad. Wła­ści­ciele byli zasko­czeni szyb­kimi rezul­ta­tami przez co poczuli się zmo­ty­wo­wani do dal­szej pracy.


Kon­takty w celu omó­wie­nia rezul­ta­tów zostały prze­wi­dziane na kolejne dni: 22.04, 06.05, 20.05, 07.06, 13.12
Kon­takt dnia 22.04. Wła­ści­ciele wpro­wa­dzili każde z powyż­szych. Już po pierw­szym tygo­dniu było widać zmianę zacho­wa­nia psa, obni­żył się poziom stresu psa doświad­cza­nego za każ­dym razem kiedy ktoś zbli­żał się do jego kocyka. Osa stała się wyraź­nie spo­koj­niej­sza. W trak­cie burzy nadal wyka­zy­wała zanie­po­ko­je­nie i cho­wała się do łazienki. Wła­ści­ciele wyraź­nie zmo­ty­wo­wani, mają nadzieję na dal­sze zmiany w zacho­wa­niu psa.
Kon­takt dnia 06.05. Wła­ści­ciele zatrud­nili pet sit­tera Osa, który 3 razy w tygo­dniu wycho­dzi z psem na 40 minu­towy spa­cer na dłu­giej smy­czy, na któ­rym dużo węszy. Co drugi dzień wła­ści­ciele na spa­ce­rze bawią się w aport i prze­cią­ga­nie zabawki, Osa dostaje Konga na kocyku kiedy wycho­dzą z domu oraz kiedy są zajęci dziec­kiem. Kar­mią Osę w obec­no­ści Maćka. Kon­takt z dziec­kiem jest kon­tro­lo­wany, chło­piec rzuca Osie smaczki. Widać poprawę w sto­sunku reak­cji pies – dziecko. Pies jest wyraź­nie bar­dziej zre­lak­so­wany w obec­no­ści dziecka. Potrzeby Osy zaczęły być zaspa­ka­jane, wyli­zy­wa­nie wła­snego ciała zostało sku­tecz­nie prze­kie­ro­wane na konga. Osa wyraź­niej mniej się dra­pie.
Kon­takt dnia 20.05. Zmiana karmy oka­zała się sku­teczna, swąd znik­nął. W związku z tym wła­ści­ciele wpro­wa­dzili odwraż­li­wia­nie psa na dotyk odnie­śli dobre rezul­taty — Osa daje się pogła­skać po gło­wie. Ponie­waż dostaje smaczki na kocyku, sama chęt­nie się tam udaje i czeka. Dwa razy w tygo­dniu Pani spę­dza czas tylko z Osa, cze­sze ją wtedy, gła­ska. Wła­ści­ciele stwier­dzili, że Osa zaczęła przy­po­mi­nać psa jakim była kilka lat temu i spę­dza­nie czasu z nią jest przy­jemne. W trak­cie burzy nadal chowa się do łazienki ale już się nie trzę­sie.
Wła­ści­ciele bar­dzo zaan­ga­żo­wali się w prace nad zacho­wa­niem Osy. Widzą pozy­tywne rezul­taty i są bar­dzo zmo­ty­wo­wani. W następ­nym eta­pie zajmą się szko­le­niem pod­sta­wo­wych komend, które będą trak­to­wać w for­mie zabaw. Jeżeli jak dotąd będą wytrwali to poprawę zacho­wa­nia Osy widzę bar­dzo pozy­tyw­nie. Na samym początku byłam dosyć scep­tycz­nie nasta­wiona szcze­gól­nie odno­śnie zmiany sys­temu kar sto­so­wa­nego przez wła­ści­ciela. Jed­nakże wła­ści­cie­lom zale­żało na roz­wią­za­niu pro­ble­mo­wych sytu­acji i nie dopusz­cze­niu wię­cej do podob­nych incy­den­tów. Kolej­nym eta­pem prze­wi­dzia­nym na mie­siąc paź­dzier­nik jest odwraż­li­wia­nie na burzę – w tej kwe­stii jed­nak trzeba dużo wytrwa­ło­ści i sys­te­ma­tycz­nej pracy, co w związku z pracą wła­ści­cieli może być trudne, jed­nakże przy obec­nym pozio­mie moty­wa­cji – wyko­nalne.
„Zacho­wa­nie zwie­rząt, zwłasz­cza to, które stwa­rza pro­blemy pra­wie nigdy nie jest pro­ste to wyja­śnie­nia. Trud­ność spo­wo­do­wana jest głów­nie fak­tem, że zacho­wa­nie pro­ble­mowe jest naj­czę­ściej wypad­kową wielu czyn­ni­ków takich jak wro­dzone pre­dys­po­zy­cje i wzorce zacho­wań, oddzia­ły­wa­nia śro­do­wi­ska, dotych­cza­sowe doświad­cze­nia, stan medyczny, lecze­nie far­ma­ko­lo­giczne czy dieta.”

Autor: Edyta Gajewska

KSIĄŻKI:
1. Nicole Wilde „ Mój pies się nie boi. Jak pomóc psu poko­nać jego lęki”

2. Jean Donald­son „Pies i czło­wiek. Jak żyć zgod­nie pod jed­nym dachem”

STRONY INTERNETOWE:
1. http://www.coape.pl/art_fajerwerki.html

ARTYKUŁY:
1. Robert Falconer-Taylor, „Under­stan­ding emotionality”

KURSY:
1. COAPE kurs, Moduł 3. Pod­sta­wowe sys­temy emo­cjo­nalne zwie­rząt towa­rzy­szą­cych i ich zna­cze­nie dla nowo­cze­snej prak­tyki wete­ry­na­ryj­nej i behawioralnej.

2. COAPE kurs, Moduł 3 EMRA – model oceny zacho­wa­nia oraz narzę­dzie pro­jek­to­wa­nia i oceny pro­cesu tera­peu­tycz­nego – CZĘŚĆ 1
3. COAPE. Moduł 3, Mani­pu­lo­wa­nie dietą u psów

4. COAPE kurs, Moduł 3. Pod­sta­wowe sys­temy emo­cjo­nalne zwie­rząt towa­rzy­szą­cych I ich zna­cze­nie dla nowo­cze­snej prak­tyki wete­ry­na­ryj­nej i beha­wio­ral­nej.
5. Think Dog! Część IV – Agre­sja – jej przy­czyny i kon­se­kwen­cje. Spo­soby opa­no­wy­wa­nia i moż­li­wo­ści agre­sji u psów. Uzu­peł­nie­nie „Agre­sja, a progi agre­sji” Ewe­lina Włodarczyk