OKRESY KRYTYCZNE ROZWOJU SZCZENIĄT. CZY ODPOWIEDNIA EDUKACJA POMOŻE MI BYĆ LEPSZYM HODOWCĄ I WŁAŚCICIELEM?

Nazbyt czę­sto spo­ty­kam psy, u któ­rych pro­blemy beha­wio­ralne są bez­po­śred­nią przy­czyną braku odpo­wied­niej wie­dzy hodowcy czy właściciela.

W mojej pracy, szcze­gól­nie ważny jest dla mnie temat roz­woju zacho­wa­nia u szcze­niąt.
Opra­co­wa­nie to jest przed­sta­wione w dwóch głów­nych aspek­tach. Aspektu nowego wła­ści­ciela psa, który chce wycho­wać swo­jego psiaka na zrów­no­wa­żo­nego psy­chicz­nie towa­rzy­sza. Oraz aspektu począt­ku­ją­cego hodowcy, który chce stwo­rzyć solidne fun­da­menty do dal­szej pracy ze szczeniakiem.

Z roku na rok rośnie świa­do­mość zarówno wła­ści­cieli jak i hodow­ców odno­śnie ogrom­nego wpływu jaki mają oni na kształ­to­wa­nie zacho­wań swo­ich psich pociech.
Z roku na rok przy­bywa coraz wię­cej publi­ka­cji wspo­ma­ga­ją­cej hodow­ców i wła­ści­cieli w zakre­sie pra­wi­dło­wej socja­li­za­cji szczeniąt.

Za pod­stawę swo­ich roz­wa­żań przy­ję­łam trzy poniż­sze pozy­cje. Na ich pod­sta­wie chcia­ła­bym się prze­ko­nać jak ważna jest rola hodowcy i wła­ści­ciela z punktu widze­nia roz­woju szcze­nię­cia oraz poszcze­gól­nych okre­sów kry­tycz­nych jego roz­woju. Czy przed­sta­wiona poni­żej lite­ra­tura dostar­czy mi wystar­cza­ją­cej dawki wie­dzy w „pigułce”? Prze­ko­najmy się.
1. „Tajem­nice psiego umy­słu”, Stan­ley Coren
2. „Prze­chy­trzyć psa”, Terry Ryan, Kir­sten Mor­ten­sen
3. „Okiem psa”, John Fisher

W tym opra­co­wa­niu zwrócę swoją szcze­gólną uwagę na dwie fazy kry­tyczne. Fazę neo­na­talną oraz fazę socja­li­za­cji, gdyż jak uwa­żam, mają one naj­więk­szy wpływ zarówno na fizyczny jak i psy­chiczny roz­wój psich nowo­rod­ków i nie­mow­la­ków.
Na początku roz­działu IX, Stan­ley Coren przed­sta­wił bar­dzo ważna tezę: „Bada­nia wyka­zały, że potom­stwo matki, która w cza­sie ciąży pod­le­gała roz­ma­itym stre­som, będzie ner­wowe i stra­chliwe”. Dzięki czemu, doszło do mnie, iż moja rola (jako hodowcy) zaczyna się grubo wcze­śniej, a mia­no­wi­cie już w fazie pre­na­tal­nej. Ta infor­ma­cja jest dla mnie bar­dzo istotna ponie­waż, moja suczka Maja wcho­dzi w 3-ci try­mestr ciąży. Skoro stres jest czyn­ni­kiem nega­tyw­nym to „hor­mony szczę­ścia” na pewno korzyst­nie będą spły­wać na roz­wi­ja­jące się płody. Teraz z pełną świa­do­mo­ścią jestem w sta­nie mani­pu­lo­wać samo­po­czu­ciem mojej suczki.
S. Coren w swoim opra­co­wa­niu główną wagę przy­pi­suje okre­som które defi­niuje jako „okresy zwięk­szo­nej wraż­li­wo­ści”. Czyli
a) okres neo­na­talny (od uro­dze­nia do ok 12 dnia),
b) okres przej­ściowy (do ok 20 dnia),
c) okres socja­li­za­cji (do ok 14–16 tygo­dni)
d) okres młodzieńczy.

Przy fazie neo­na­tal­nej górę biorą dwa główne aspekty. A mia­no­wi­cie:
a) szcze­nięta zależne są cał­ko­wi­cie od suki
b) poza wzro­kiem i słu­chem wszyst­kie zmy­sły są już roz­wi­nięte
Bar­dzo waż­nym fak­tem jest jak nie­za­prze­czal­nie istot­nym jest dla tych szcze­niąt zmysł węchu. Dzięki niemu poznają one ota­cza­jący je świat a pomaga im w tym zapach śliny suki.
Moja suka już kilka dni po poro­dzie dostała tężyczki popo­ro­do­wej, nie była zain­te­re­so­wana kar­mie­niem szcze­niąt. Szcze­nięta z kolei nie chciały jeść z butelki. Wpa­dam na pomysł aby smo­czek zamo­czyć w śli­nie Majki. Suk­ces! Szcze­niak nie chce prze­stać ssać!

W dal­szej czę­ści sty­kam się z poję­ciem zabie­gów sty­mu­lu­ją­cych roz­wój nowo­rod­ków: „Takie sesje doty­kowe w okre­sie neo­na­tal­nym mają nie tylko wpływ na psy­chikę, ale także na roz­wój fizyczny szcze­niąt”. Zaczy­nam wer­to­wać kolejne pozy­cje sku­pia­jące się na wcze­snej sty­mu­la­cji neu­ro­lo­gicz­nej. Posta­na­wiam kon­ty­nu­ować sesje przez kolejne dzie­więć dni.
„Okres gwał­tow­nych zmian”. Coś mi się wydaje, że to okre­śle­nie nie zostało przez autora użyte przy­pad­kowo. Nasze szcze­nięta gwał­tow­nie zmie­niają się w ciągu kolej­nych dni. Otwie­rają oczy, potem uszy, nie­pew­nie jesz­cze ale pró­bują sta­wać o wła­snych siłach. Zaczy­nają się bawić a to wygląda dosyć zabaw­nie! Oczy­wi­ście dalej kon­ty­nu­uje swoje sesje doty­kowe oraz powoli dostar­czam nowych bodź­ców słu­cho­wych i wzro­ko­wych.
Okres socja­li­za­cji “…jest bodaj naj­bar­dziej brze­mien­nym w skutki okre­sem w życiu psa.…- wszyst­kie wyda­rze­nia, i te, które miały miej­sce, i te, które się nie wyda­rzyły, ukształ­tują zacho­wa­nie psa na zawsze”. Idzie za tym kilka spo­strze­żeń. Pierw­szym z nich jest fakt jak istotny jest to okres dla szcze­niąt, oraz jak ważne jest aby wła­śnie teraz szcze­nięta były odpo­wied­nio wpro­wa­dzane i zapo­zna­wane zarówno z gatun­kiem homo sapiens, jak rów­nież przed­sta­wi­cie­lami swo­jego gatunku. Nie możemy rów­nież zapo­mi­nać o innych gatun­kach – jeżeli takie będzie prze­zna­cze­nie szcze­niaka (doty­czy to na przy­kład psów paster­skich). Zwró­ci­łam rów­nież uwagę na ramy cza­sowe (3−14÷16 tydzień życia), w któ­rych zwie­rzę odnosi naj­więk­sze korzy­ści z pra­wi­dło­wej socja­li­za­cji. Ważny jest rów­nież odpo­wiedni balans, tak aby szcze­nię wie­działo, że jest psem ale rów­nież potra­fiło żyć w ludz­kiej spo­łecz­no­ści.
Szcze­nięta chłoną wie­dzę z róż­nych źró­deł – uczą się od sie­bie samych jak i od swo­jej matki. Uczą się komu­ni­ko­wać, uży­wać sygna­łów uspo­ka­ja­ją­cych a także inter­pre­to­wać sygnały wysy­łane przez inne osob­niki. Uczą się pra­wi­dłowo reago­wać na te sygnały. Bar­dzo istotne wydają mi się lek­cje „siły uści­sku szczęk”. Zdaję sobie sprawę, że wielu hodow­ców roz­dziela szcze­nięta bawiące się w spo­sób zbyt „agre­sywny”, nie wie­dząc jaki tym samym popeł­niają błąd. Wszyst­kie te lek­cje są jed­nak ele­men­tem nie­zbęd­nym kształ­to­wa­nia psy­chiki szcze­niąt.
Autorki książki „Prze­chy­trzyć Psa”, nie sku­piają swo­jej uwagi na iden­ty­fi­ka­cji nazw poszcze­gól­nych eta­pów roz­woju szczeniąt.

Zapo­znaje się z opi­sem pierw­szych tygo­dni życia szcze­niaka i dokład­nie tak jak poprzed­nio na pierw­szy plan wysu­wają się dwa główne spo­strze­że­nia – szcze­nię jest zależne od matki, zmy­sły węchu, smaku i dotyku to zmy­sły z jakimi szcze­nie rodzi się. Nie zga­dzam się jed­nak z twier­dze­niem auto­rek jakoby hodowcy nie mieli za dużo pracy przy szcze­nię­tach w tym okre­sie. Autorki odrzu­cają bowiem teo­rię wcze­snej sty­mu­la­cji neu­ro­lo­gicz­nej, twier­dząc, że nie zostały w tym kie­runku prze­pro­wa­dzone żadne bada­nia. Idę więc dalej tym tro­pem i znaj­duję arty­kuł „Early Neu­ro­lo­gi­cal Sti­mu­la­tion” napi­sany przez C.L. Bat­tal­gie, w któ­rym to autor powo­łuje się na doświad­cze­nia Kor­pusu Wete­ry­na­ryj­nego Armi USA. Wyniki te jed­no­znacz­nie poka­zują korzy­ści sty­mu­la­cji neu­ro­lo­gicz­nej prze­pro­wa­dzo­nej na szcze­nię­tach w okre­ślo­nym wieku.
Kolejne tygo­dnie – trzeci i czwarty autorki rów­nież okre­ślają okre­sem burz­li­wych zmian.
Szcze­nięta otwie­rają oczy, uszy, sta­wiają pierw­sze kroki, wyrzy­nają im się zęby, bawią się. Zaczy­nają zała­twiać się same (bez pomocy suki sta­ran­nie wyli­zu­ją­cej brzuszki). Sta­rają się zała­twiać z dala od miej­sca spo­czynku. Zaczy­namy naukę czy­sto­ści. Roz­kła­dam pod­kłady higie­niczne koło posła­nia.
Autorki w inte­re­su­jący spo­sób opi­sują kolejną fazę – socja­li­za­cji. Wydaje się ona być zesta­wem wska­zó­wek dla nowych wła­ści­cieli i hodow­ców. Autorki kładą nacisk na róż­no­rodne bodźce, na które powi­nien być nasta­wiany szcze­niak w tym okresie.

Czas więc roz­po­cząć pracę, która mam nadzieje zaowo­cuje w kształ­to­wa­niu się przy­szłych tem­pe­ra­men­tów moich pod­opiecz­nych. Pusz­czam szcze­nię­tom koły­sanki, bajki dla dzieci. Wpro­wa­dzam śro­do­wi­sko wzbo­ga­cone w róż­nego rodzaju przed­mioty. Poka­zuję szcze­nia­kom poszcze­gólne pokoje, pozwa­lam im dużo węszyć. Cza­sami uru­cha­miam odku­rzacz, suszarkę, odgłosy burzy czy fajer­wer­ków (zwy­kle kiedy spo­koj­nie ssą i czują się bez­pieczne). Nie nasta­wiam ich na doświad­cze­nia które mogą dla nich oka­zać się trau­ma­tyczne.
Przed­sta­wiam malu­chom sąsia­dów, któ­rzy róż­nią się od sie­bie wyglą­dem, płcią, wie­kiem. Orga­ni­zuję krót­kie wycieczki samochodowe.

Autorki przy­pi­sują główną uwagę „inhi­bi­cji gry­zie­nia” (kon­troli uści­sku szczęk). Pozwa­lam szcze­nię­tom na swo­bodne zabawy i wie­rzę, że jeżeli zaj­dzie taka potrzeba suka będzie gotowa do inter­wen­cji. Nie jestem zwo­len­ni­kiem roz­dzie­la­nia szcze­niąt, które wła­śnie pobie­rają bar­dzo cenne nauki. Bawię się ze szcze­nię­tami rów­nież sama a zabawę koń­czę wyda­jąc z sie­bie pisk, kiedy to zostanę ugry­ziona za mocno.
Autorki w swo­jej książce udzie­lają róż­nych cie­ka­wych rad, przed­sta­wiają sce­na­riu­sze ćwi­czeń. Przy tym zwra­cają uwagę na nie zmu­sza­nie szcze­nię­cia do niczego tak aby doświad­cze­nia nie koja­rzyły się z czymś nie­chcia­nym i nie­przy­jem­nym.
„Zna­jo­mość poszcze­gól­nych faz roz­woju psa może nam pomóc w lep­szym zro­zu­mie­niu jego zacho­wań”, pisze J. Fisher

Fisher przed­sta­wia nastę­pu­jące etapy roz­woju szcze­niąt:
a) nowo­rod­kowy (do trzy­na­stego dnia)
b) socja­li­za­cji z psami (od 14-go do 49-go dnia)
c) socja­li­za­cji z czło­wie­kiem (od 7-go do 12-go tygo­dnia)
d) usta­la­nia hie­rar­chii (od 12-go do 16-go tygo­dnia)
e) ucie­czek (od czte­rech do ośmiu mie­sięcy)
f) doj­rze­wa­nia
g) wiek doj­rzały (od roku do czte­rech lat)
Autor krótko opi­suje pierw­szą fazę w któ­rej kon­cen­truje się głów­nie na zmy­słach dzięki któ­rym psie nowo­rodki poznają świat.
W kolej­nej fazie – „socja­li­za­cji” autor sku­pia się na nauce kon­tro­lo­wa­nia siły uści­sku szczęk. Twier­dzi on, iż z koń­cem tego etapu szcze­niaki prze­stają ssać mat­czyne mleko. Matka zaczyna je dys­cy­pli­no­wać. Autor twier­dzi, iż w tym momen­cie nie należy oddzie­lać jesz­cze szcze­niąt od miotu i matki. Szcze­nie bowiem, musi nauczyć się reguł panu­ją­cych w sta­dzie. Fisher pisze rów­nież, iż w tej fazie czło­wiek powi­nien nasta­wiać szcze­nięta na roz­ma­ite bodźce, wpro­wa­dzać zabiegi pie­lę­gna­cyjne. W tej pozy­cji rów­nież nie znaj­duję wzmianki nt. wcze­snej sty­mu­la­cji neu­ro­lo­gicz­nej szcze­niąt.
W kolej­nej fazie – socja­li­za­cji z czło­wie­kiem autor przed­sta­wia sys­tem ocen tem­pe­ra­men­tów szcze­niąt. Oczy­wi­ście, testy te pozwa­lają okre­ślić jedy­nie pewne pre­dys­po­zy­cje, a nie przy­szły cha­rak­ter psa. Ten sam szcze­niak znaj­du­jący się w róż­nych śro­do­wi­skach wypra­cuje różne sys­temy dzia­ła­nia i może być zupeł­nie innym psem. Testy te jed­nak poma­gają świa­do­mym hodow­com wpa­so­wa­nie kon­kret­nego szcze­niaka do kon­kret­nej rodziny. Nie każda bowiem rodzina cechuje się taką samą dyna­miką i nie każdy szcze­niak będzie dobrze czuł się w np.: rodzi­nie z dziećmi. „Pro­du­cenci” szcze­niąt oczy­wi­ście nie przy­wią­zują do tego żad­nej wagi. Szcze­nię Majki oscy­lo­wało głów­nie wokół oceny B, zde­cy­do­wa­li­śmy się na doświad­czo­nych w tre­su­rze wła­ści­cieli. Po kilku latach jeste­śmy w sta­nie powie­dzieć, że rze­czy­wi­ście był to dobry wybór. Punkt dla autora za wyod­ręb­nie­nie okresu wzmo­żo­nego lęku (pierw­szego z okre­sów lęku – pomię­dzy 8–11 tygo­dniem). W tymże okre­sie należy uni­kać sytu­acji trau­ma­tycz­nych, a jeżeli już takie powstaną nie uspo­ka­jać szcze­nię­cia a pozwo­lić mu samemu „dojść do sie­bie”.
Wszyst­kie przed­sta­wione pozy­cje, nie­jako róż­niące się a jed­nak uzu­peł­nia­jące się nawza­jem. Na pewno dzięki nim otwie­rają się tematy do dal­szych poszu­ki­wań, eks­plo­ra­cji. Z pew­no­ścią pozy­cje te pomogą mi być bar­dziej świa­do­mym wła­ści­cie­lem i hodowcą. Nauczy­łam się jed­nak rze­czy nastę­pu­ją­cej – nie zaprze­sta­waj poszu­ki­wać i zdo­by­wać wie­dzy, gdyż nie ma jed­nego kom­plet­nego źró­dła, które byłoby swo­istą biblią wie­dzy nt. roz­woju i zacho­wa­nia się zwierząt.

Sta­nely Coren powo­łuje się na wiele przy­kła­dów, doświad­czeń, eks­pe­ry­men­tów dzięki czemu jego książka wydaje się dzie­łem pro­fe­sjo­nal­nym. Z punktu widze­nia hodowcy to wła­śnie tą książkę wybra­ła­bym pomię­dzy trzema porów­ny­wa­nymi pozy­cjami. Tutaj po raz pierw­szy pozna­łam taj­niki wcze­snej sty­mu­la­cji neu­ro­lo­gicz­nej, dzięki czemu dalej zgłę­bia­łam swoją wie­dzę w tym kie­runku a następ­nie sama byłam w sta­nie prze­pro­wa­dzać sto­sowne ćwi­cze­nia. Ich wyniki obser­wuję po dzień dzi­siej­szy. Jed­nakże pozy­cja ta nie speł­niła moich ocze­ki­wań w zakre­sie taj­ni­ków socja­li­za­cji szcze­niąt oraz koniecz­no­ści i spo­sobu wysta­wia­nia ich na roz­ma­ite bodźce.
J. Fisher jak i T. Ryan i K. Mor­ten­sen bar­dzo ubogo cha­rak­te­ry­zują okres neo­na­talny, co wię­cej autorki „Prze­chy­trzyć Psa” podają w wąt­pli­wość sku­tecz­ność metod wcze­snej sty­mu­la­cji szcze­niąt.
„Prze­chy­trzyć psa” to jed­nak dosyć prak­tyczny zestaw rad – szcze­gól­nie wła­ści­cieli psów. Nie­skom­pli­ko­wany język czyni pozy­cję bar­dziej przy­stępną dla prze­cięt­nego czy­tel­nika. Jako wła­ści­ciel psa sta­wia­ła­bym głów­nie na ta pozy­cję, którą cenię głów­nie za stronę prak­tyczną.
J. Fishe­rowi, dzię­kuję za wie­dzę nt. Testów tem­pe­ra­men­tów, które dzi­siaj są dla mnie natu­ralną prak­tyką
Pozy­tyw­nym jest rów­nież fakt, iż John Fisher kła­dzie nacisk na nie sprze­da­wa­nie szcze­niąt zbyt wcze­śnie oraz na nie roz­dzie­la­nie ich pod­czas zabawy. Zdaję sobie sprawę z tego, że wielu hodow­ców pod­czas takich zabaw czuje się nie­swojo, wielu roz­dziela szcze­nięta wyrzą­dza­jąc im tym samym bar­dzo dużą krzywdę. Gdy­bym jed­nak była wła­ści­cie­lem po zapo­zna­niu się z ta pozy­cją nigdy w życiu nie zaku­pi­ła­bym szcze­niaka od pseudo-hodowcy, któ­rzy z chęci szyb­kiego zarobku sprze­daje nawet 5 tygo­dniowe szcze­nięta!
Jestem prze­ko­nana, że hodowca i wła­ści­ciel peł­nią nie­sa­mo­wi­cie ważne role, szcze­gól­nie w pierw­szych okre­sach życia szcze­niaka. To na nich spo­czywa główna odpo­wie­dzial­ność (nie bio­rąc w tym momen­cie pod uwagę gene­tyki) za kształ­to­wa­nie przy­szłych cha­rak­te­rów mal­ców. To dzięki nim młode szcze­nię ma szanse stać się zrów­no­wa­żo­nym doro­słym psem, lub nie­stety co zda­rza się nazbyt czę­sto – prze­ciw­nie – lękli­wym, agre­syw­nym stwo­rze­niem, które nie jest przy­sto­so­wane do życia w ludz­kim społeczeństwie.

Autor: Edyta Gajewska